Biała Waka

Opublikował Mieczysław on śr., 11/24/2010 - 20:04

BIAŁA WAKA (lit. BALTOJI VOKE)  Gmina Biała Waka (Baltosios Vokės seniūnija)

Starostwo:

Dane kontaktowe:

Vilniaus g. 17, Baltoji Vokė LT-17235 Šalčininkų r.,  tel. (380) 43 459
Burmistrz: Henryk Baranowicz

Sołectwa/osiedla: Biała Waka I (Baltosios Vokės 1 – oji seniūnaitija): ul: Miško gatvė, Gėlių gatvė, Durpininkų gatvė (iki Vilniaus gatvės) Žalioji gatvė (iki Vilniaus gatvės), sołtys Aleksandra Łabul.

Biała Waka II (Baltosios Vokės 2 – oji seniunaitija) ul. Vilniaus gatvė, (iki T. Kostiuškos gatvės), T. Kostiuškos gatvė, Geležinkėlio gatvė, (nuo T. Kostiuškos gatvės iki Durpininkų gatvės), sołtys - Krystyna Szatrowska.

Biała Waka III (Baltosios Vokės 3 – oji seniunaitija) Vilniaus gatvė, (nuo T. Kostiuškos gatvės iki A. Mickevičiaus gatvės) A. Mickevičiaus gatvė, Geležinkelio gatvė, (nuo A. Mickevičiaus iki T. Kostiuškos gatvės), sołtys: Liudmila Solodiankina.

Biała Waka IV (Baltosios Vokės 4 – oji seniunaitija) Geležinkelio gatvė, (iki Naujoji gatvės) Vilniaus gatvė, (nuo Naujoji gatvės), Pušyno gatvė, Šilo gatvė, Sodų gatvė, sołtys: Tatjana Labuli.

W 2011 r. Biała Waka liczyła 1101 mk.

Sołectwo Rudnia (Rudnios seniunaitija): Rudnia (Rudnios k.) -  86 mk., Ilgalaukio k., - 6 mk., Gira (Giros k.) - 9 mk., sołtys: Vladyslavas Laveckis.

Sołectwo Rudniki I (Rūdninkų 1 – oji seniūnaitija): Rudniki (Rūdninkų k., (dalis)) Soły (Salų vs.), Rawele (Ravelių vs.), - sołtys: Kristina Šiškovskaja. Rudniki - cała wioska liczy 492 mk.
Sołectwo Rudniki II (Rūdninkų 2 – oji seniūnaitija): Rudniki (Rūdninkų k., (dalis)), Wieczoryszki (Vakariškių k.) - 31 mk., Aszkałejty (Ožkelaičių vs.) - 7 mk.,, Płytnica Plytinės k.- 13 mk., - sołtys: Elvyra Daukševič .

Sołectwo Żegarynie (Žagarinės seniunaitija): Zegaryno (Žagarinės k.) - 144 mk., Stare Macele (Senųjų Macelių k.) - 7 mk., sołtys - Ana Sarelo.

(Przy nazwach miejscowości liczba mieszkańców wg wyników spisu z 2011r.)

 

Zabytki i ciekawe miejsca w Gminie:

 - Kościół w Rudnikach, pw. Św. Trójcy, drewniany z 1790r.

- Muzeum Regionalne w Centrum Kultury,

- Muzeum Edwarda Kurkiańca,

- białowackie stawy rybne (jezioro Popiś) - rezerwat przyrody,

- szlaki turystyczne do Puszczy Rudnickiej i do Starych Maceli.

 

Biała Waka to osiedle typu miejskiego o powierzchni 3,64 km2, położone w północnej części rejonu solecznickiego. W 2011 roku w białowckiej gminie mieszkało 1353 osoby z tego w Białej Wace 1101. Z dnem 1 lipca 2017 roku do białowackiej gminy przyłączono Rudniki i przyległe wioski, zamieszkiwane przez niemal 600 osób.

Biała Waka - nazywana początkowo Nowe Żegaryno (Naujoji Žagarine), Nowe Wybudowanie, Strojka. Powstało w 1950r., koło wsi Żegaryno, kiedy w okolicy podjęto eksploatację olbrzymich złóż torfu.
Przez kilkadziesiąt lat torfowisko było głównym miejscem pracy dla białowaczan. Torf z Białej Waki był transportowany do wileńskiej ciepłowni, która ogrzewała mieszkańców stolicy. W 1958 roku miasteczku została oficjalnie nadana nazwa Biała Waka.
Rozkwit miasteczka nastąpił w latach 80. ubiegłego stulecia, do czego przyczynił się dyrektor przedsiębiorstwa eksploatującego torf, niezwykle energiczny Vytas Vedrickas. Dziś jest już czas przeszły, obecnie wydobycie torfu znacznie zmalało.
W czwartej pod względem ludności - 1063 osób - miejscowości rejonu, Białej Wace, większość narodowościową (62%) także stanowią Polacy. 19% białowaczan zadeklarowało przynależność do narodowości litewskiej, 12% - rosyjskiej, 3% - białoruskiej. Jak zgodnie przyznają najstarsi mieszkańcy Białej Waki, od samego początku, niezależnie od narodowości, ludzie żyli w zgodzie. Nigdy pomiędzy nimi nie dochodziło do waśni narodowościowych.
Funkcjonują tu dwie szkoły średnie: (polska z klasami rosyjskimi i litewska), dom kultury, muzeum, które ma w swoich zbiorach ponad 1000 eksponatów z XIX i XX wieku.
Na północ od miasteczka leży płytkie Jezioro Popiś o powierzchni 210 ha. Występuje tu aż 274 gatunków roślin, kilka gatunków wpisanych jest do litewskiej Czerwonej Księgi (m. in. grzybień biały i kłosówka miękka). Na jeziorze Popiś i stawach białowackich występuje ponad 200 gatunków ptaków, w tym 17 gatunków ptaków drapieżnych.
Jezioro Popiś połączone jest kilkukilometrowym kanałem z Mereczanką. Kanał został wybudowany w latach trzydziestych XX wieku i był nazywany Kanałem Kureca.
Biała Waka została piątą miejscowością rejonu solecznickiego, która może poszczycić się własnym herbem. 22 czerwca 2009r. prezydent Litwy Valdas Adamkus podpisał dekret potwierdzający herb Białej Waki. Autorka herbu jest malarka Laima Ramoniene. Zielone tło herbu przypomina o Puszczy Rudnickiej, na której skraju leży miasteczko. Pośrodku herbu został umieszczony gniazdujący w Puszczy Rudnickiej, zimorodek trzymający w szponach rybę z przepływających przez puszczę rzek Mereczanki i Wisińczy.
W okresie II Rzeczypospolitej dzisiejsze tereny Gminy białowackiej należały do gminy wiejskiej Rudziszki gromady Popiszki: Gira - zaścianek, Podwojra - zaścianek, Rudnia - wieś, Rudnia-Gira - leśniczówka, Wojra - gaj.
W 2004 roku do Gminy białowackiej dołączono wsie: Żegaryno, Stare Macele, Rudnię, Girię i inne miejscowości, tworząc w ten sposób gminę miejsko- wiejską o powierzchni 66,02 km2 i 1300 mieszkańców.

Pamięć o partyzantach Armii Krajowej, poległych w styczniu 1945 roku w potyczce z oddziałami NKWD, została godnie upamiętniona, o czym za sprawą Kurkiańca i władz samorządowych, można naocznie się przekonać.

Jako rzeźbiarz – a to jeszcze jedno hobby E. Kurkiańca – ustawił swoje rzeźby w pięciu miejscach w Puszczy Rudnickiej, zdobią one też wjazdy do Białej Waki od strony Solecznik i Wilna. Najświeższą ideą Edwarda jest upamiętnienie 150. rocznicy Powstania Styczniowego. Całość stanowi krzyż, wyrastający z kamieni i krzewów – symbolizujących bohaterstwo żołnierzy i Puszczę Rudnicką. Zgodnie z zamiarami autora pomnik stanął na Górze Kościelnej w Puszczy Rudnickiej, miejscu, gdzie powstańcy składali przysięgę i skąd ruszali do boju.

Edward Kurkianiec zorganizował też prywatne muzeum – izbę pamięci. Zebrał przedmioty gospodarstwa domowego, kowalstwa, meble, a nawet broń z dawnych czasów. Coś znajdował w Puszczy Rudnickiej, szczególnie zniszczone okazy broni z czasów II wojny światowej, coś w gospodarstwach domowych w pobliskich wsiach – żelazka, kosy, zegary ścienne, maszyny do szycia (i to nie byle jakie, a słynne "Singery"), młoty, dłuta. Jest też kawałek szyny kolejowej produkcji niemieckiego koncernu Krupp z których to była zbudowana kolejka leśna z Jaszun do Rudnik a depo zlokalizowane było na terenach dzisiejszej Białej Waki.. Ekspozycja unikatowego, prywatnego muzeum mieści się w białowackiej kotłowni – miejscu pracy pana Edwarda.

 

Sportowa Biała Waka

Starostą gminy od 2006 roku jest Henryk Baranowicz, znany sportowiec, mistrz sportu, reprezentant Litwy, ostatnio działacz sportowy. Od 1988 roku jest mieszkańcem Białej Waki, gdzie ponad 17 lat pracował jako dyrektor miejscowego domu kultury, będąc równolegle w latach 1994-2006 przez cztery z kolei kadencje radnym rejonu solecznickiego. W 1988 roku zainicjował doroczne biegi na trasie Biała Waka – Rudniki – Biała Waka. Biegi te cieszą się rekordową frekwencją, startują w nich 6-latkowie, a nawet 70-latkowie. Oczywiście, z podziałem na kilkanaście grup wiekowych, którym dopasowywano długość trasy Od 1 do 10 km. Ekipa Białej Waki z powodzeniem brała udział w XIV Letnich Igrzyskach Polonijnych w dniach 1-9 sierpnia 2009r. w Toruniu. Wśród ponad 1 100 zawodników z 29 krajów znaleźli się też Polacy z Litwy, w których gronie było 36 reprezentantów znad Solczy, Mereczanki i Wisińczy. Medalowy dorobek: 14 medali złotych, 19 srebrnych i 11 brązowych a 10 uczestników z Białej Waki zdobyło 6 krążków złotych, 8 srebrnych i 3 brązowe. Broniące jej barw trio Baranowiczów, Baranowicz-senior wraz z córką Gretą wywalczyli pierwsze lokaty w swych grupach wiekowych w ringo, a junior Sylwester Baranowicz zgarnął trzy krążki srebrne (ringo, biegi na 60 i 200 m) oraz „brąz” w skoku w dal. Stolicą ringo w rejonie solecznickim jest natomiast Biała Waka, gdzie prowadzone są systematyczne treningi, po czemu zimą służy sala miejscowej Szkoły Średniej im. Elizy Orzeszkowej, a latem przyszkolny plac, na którym mogą rozmieścić 10 boisk.

 

Stare Macele 
Leżą przy drodze Pircziupie - Żegaryno, w Puszczy Rudnickiej, nad leśną rzeczułką Małą Pirciupką, (Szpigujec). Nazwa tej miejscowości pojawiła się w źródłach pisanych w 1641 roku. W 1959 roku mieszkały tu 22 osoby, w 1970 - 14, a w 1979 - 8. Obecnie Stare Macele są zaliczane do wsi zanikających. Pozostali tu tylko ludzie w podeszłym wieku - 4 osoby. Obok wsi znajduje się stary cmentarz, częstokroć zwany cmentarzykiem powstańców. W 1863 roku, obok Maceli, doszło do krwawej bitwy powstańców z wojskiem carskim, podczas której zginęło 22 powstańców. Pochowano ich na cmentarzu w Starych Macelach ustawiając dębowy krzyż.

 

 

Rudniki Królewskie

Rudniki (lit. Rudninkai), Rudniki Wileńskie


Wieś w gminie białowackiej, w odległości 3 km na wschód od Białej Waki. Nazwa wsi pochodzi od pokładów rudy żelaznej znajdujących się niegdyś w tej okolicy. Na polach wsi Rudniki w XVIII wieku znajdowano krzemienne ostrza . Chociaż H. Łowmiański zastanawia się czy wyraz Rudniki jest pochodzenia polskiego czy litewskiego . 3 czerwca 1445 roku Kazimierz, Wielki, książę litewski nadaje kościołowi pw. Najświętszej Marii Panny w Pińsku ziemię, poddanych, jezioro, dziesięcinę snopową jarą i ozimą. W II połowie XV wieku znajdował się tu piec do wytapiania rudy i kuźnia. Rudniki Królewskie założone zostały w 1500r., była to królewszczyzna, a ludzie zależni tylko od króla, byli na usługach pałacu myśliwskiego, ponadto zajmowali się bartnictwem. Król Zygmunt Stary kazał wznieść tu trzy dwory. Helwecki podróżnik, Henryk Wolf przekazuje, że oprócz zabudowań dworu były tu także pomniejsze domy zbudowane dla senatorów. Rudniki leżały na prastarym szlaku wileńsko-krakowskim, niegdyś łączącym dwie stolice ówczesnej Rzeczypospolitej. To przez Rudniki, miejscowość położoną na skraju Puszczy Rudnickiej, ciągnął z Olkienik, kondukt żałobny ze szczątkami królowej Barbary Radziwiłłówny (1520 - 1551). Za trumną przybity bólem i nieszczęściem, ubrany na czarno szedł Zygmunt August. Przez noc trumna ze zwłokami królowej stała w miejscowym kościele.
Pierwszy kościół wybudowano w 1511r., fundacji Zygmunta I a Rudniki nabrały znaczenia jako królewska rezydencja. Za czasów biskupa Benedykta Wojny (1600-1615) wybudowano w Rudnikach nowy kościół. Król Zygmunt III Waza przywilejem z 17 lutego 1614r. nadał kościołowi jako uposażenie Zienkowszczyznę, posiadaną dożywotnio przez Tatara Bachtyra, tłumacza języka arabskiego i dożywotniego dzierżawcę Zienkowszczyzny i Międzyrzecza  i daniny od okolicznej szlachty . Hieronim Wołłowicz, podskarbi Litewski wówczas dzierżawca Rudnik, od siebie dołożył 60 złp. rocznie- z dochodów mostowych i karczem. Król zatwierdzając ten fundusz, położył warunek, żeby proboszcz, jaki tam będzie, po litewsku umiał i o zbawienie dusz pilne miła staranie; prawo kollacyi  biskupowi oddał. Kościół spalony został w 1655r. przez wojska moskiewskie, potem odbudowany.
24 września 1572r. w Rudnikach  rozpoczął się zjazd możnowładców i części szlachty litewskiej. Niektórzy to zdarzenie określają jako sejmik: „w Rudnikach na sojmiku wilenskom i trockom”. W zjeździe uczestniczyli: Walerian Protasiewicz - biskup wileński, Jerzy Pietkiewicz - biskup żmudzki, Mikołaj Pac - biskup kijowski nominat, Mikołaj Radziwiłł „Rudy” – wojewoda wileński i kanclerz WKL, Stefan Zbaraski – wojewoda trocki, Hrehory Wołłowicz – wojewoda smoleński, Jerzy Ościk – wojewódzka mścisławski, Jerzy Hlebowicz- kasztelan miński, Mikołaj Naruszewicz- podskarbi ziemski i Mikołaj Krzysztof Radziwiłł „Sierotka” - marszałek nadworny. W końcowej części zjazdu udział wzięli także Jan Chodkiewicz, starosta żmudzki, Mikołaj Talwosz – kasztelan żmudzki, Jerzy Zenowicz – kasztelan połocki, i Jan Hajko – kasztelan brzeski. Uczestniczyli pisarze litewscy: Michał Haraburda i Maciej Sawicki oraz nieznana z liczby i nazwiska pewna ilość szlachty.
W czasie zjazdu zebrani przyjęli poselstwo moskiewskie z listem do nieżyjącego już króla Zygmunta Augusta. Posłował Iwan Małygin, który poza listem przekazał glejt dla planowanego poselstwa polsko – litewskiego do Moskwy a w wypadku braku właściwej odpowiedzi groźbę wznowienia wojny w Inflantach. Na zjeździe odebrano starostwo żyżmorskie dotychczasowemu dzierżawcy Maciejowi Żalińskiemu i przekazano je Krzysztofowi Radziwiłłowi. Uczestnicy zjazdu mieli wystosować propozycję elekcji carewicza Fiodora na tron litewski. Przygotowano list do cara Iwana IV z propozycją elekcji jego syna. Sprawa wyszła na jaw i dalej sprawy elekcji nowego króla odbywały się w atmosferze skandalu. List rudnicki miało podpisać 14 senatorów litewskich ale widniało pod nim tylko 7 pieczęci. Jednym z powodów odbycia takiego zjazdu w Rudnikach a nie Wilnie, była szalejąca wtedy zaraza morowa oraz – jak twierdzili niektórzy z zebranych - chęć nie wpuszczenia do Wilna posła moskiewskiego. Poza sprawami elekcyjnymi rozpatrywano sprawy zaopatrzenia zamków nadgranicznych oraz sprawy skarbowe. Ostatnie dokumenty ze zjazdu datowane są na dzień 27 września 1572r.
Takich zjazdów i sejmików do momentu obrania i zatwierdzenia elekcji króla Stefana Batorego litewscy panowie odbyli osiem by ostatecznie po czerwcu 1576 roku pogodzić się monarchą.

Rudniki – wieś królewska
Rudniki pozostające wsią królewską stanowiły starostwo niegrodowe czyli królewszczyzna w użytkowaniu (np. jako dzierżawa lub zastaw) starosty niegrodowego (tenutariusza), z którą nie było związane wykonywanie urzędu starosty w grodzie. W okresie panowania Zygmunta Augusta stały się ulubionym miejsce pobytu królów Polski, co było też udziałem kolejnych monarchów.
Oto, co napisali o Rudnikach Michał Baliński i Tymoteusz Lipiński:
„Rudniki, Rudnicum, wieś kościelna nad rzeką Mereczem, o mil 4 od Wilna ku południowi, zbudowana wśród ogromnych lasów szeroko po nad tą rzeką rozciągających się aż do Niemna. Miejsce historyczne, jakkolwiek dziś mało komu znane, bo śladów nawet swojej dawnej świetności nie zachowało. Prawdopodobieństwo jest, że Kazimierz IV Jagiellończyk, nim został królem polskim, rządząc Litwą, i obyczajem średnich wieków część życia trawiąc na łowach, gdzie i sprawy państwa załatwiał: upodobawszy to miejsce zielonością swych łąk wabiące, a dla bliskości stolicy dogodne, pierwszy zbudował tu dwór myśliwski stosowny do wygód swoich książęcych. Przynajmniej to jest napewno, że przed nim dotąd nie widać żadnego śladu, ani w historii, ani w dokumentach, żeby ktokolwiek z poprzedników Kazimierza IV wspominał o Rudnikach. Wydaje się, że ten dwór około r. 1470 stanąć musiał gdy król z żoną dłużej na zimowych łowach w okolicy Wilna zabawił. * (Nie mamy zupełnej wiary w podanie Narbutta (Hist. T. VIII str. 12) powtórzone od Kraszewskiego (Wilno T. I str. 144) owem spotkaniu się ks. Michała syna Zygmunta Kejstutowicza, w puszczy Rudnickiej niespodzianem r. 1440, z Kazimierzem Jagiellończykiem jadącym do Wilna z Polski na objęcie rządów Litwy, gdzie mu hołd swój złożyć miał. W Długoszu (Lib. XII p. 751) jest wyraźnie, że ks. Michał z Grodna wyjechał w 500 koni naprzeciw Kazimierza i zastawszy go obozem leżącego nad rzeką Swisłoczą, tam też i hołd mu złożył. Szanowny nasz historyk zdaje się polegać na powieści kroniki zwanej u niego Bychowca, ale Długosz miał takich kronik wiele, które porównywał, i prędzej zasługuje na wiarę).
Dopiero jednak Rudniki za Zygmunta Starego głośniejszemi się stały i w większą osadę urosły. On tu kościół przed rokiem 1511 parafialny zbudował, i zamiast skromnego domu myśliwskiego, trzy wzniósł oddzielne pałacyki z ogromnych bali sosnowych na wysokim podmurowaniu z piętrami, otoczone sadzawkami i ogrodem. Nie stały jednak w kupie, co widać do dziś dnia z gruzów pozostałych na miejscu i śladu fundamentów; owszem główny gmach, a może dawniejszy Kazimierzowski odnowiony, stał na małym wzgórku oblanym w półkole żywym nurtem Mereczanki. Od północy tuż przy domu była nie wielka sadzawka, do której woda wchodziła ryną z rzeki: ryny tej ślady dotąd dotrwały w całości. Na górze w tym pałacu był alkierz i pokoje królewskie, które Zygmunt August zawsze zajmował,  i gdzie w alkierzu owym zwłoki ukochanej swojej żony Barbary, kiedy je na pogrzeb z Krakowa do Wilna prowadził, roku 1554 były złożone. (Ob. w pamiętnikach o królowej Barbarze: Pism moich historycznych T. II str. 263.)
 Dwa dni wówczas przebywał w czerwcu August oczekując na dokończenie przygotowań czynionych w kościele katedralnym wileńskim do pogrzebu. Miejsce na którym się wznosił pałac o jakim teraz mówimy, jest dziś polem uprawnym miejscowego proboszcza, i już nie przypomina o jego dawnem tu istnieniu, prócz mnóstwa ułamków cegieł i kafli rozsianych w wielkiej przestrzeni po roli i łąkach. Powiadają jednak o głębokich zasypanych sklepach i piwnicach, wyorują nieraz srebrne i miedziane monety z czasów Zygmunta Augusta i Zygmunta III. O kilkaset kroków na lekkiem wzgórzu, także nad Mereczanką, były dwa inne mniejsze domy, ale także o piętrze. Zygmunt Stary zwykł był mieszkać w jednym, a królowa Bona w drugim. Opodal znajdowały się inne jeszcze zabudowania dla łowczych i dworzan, oraz stajnie królewskie. Piękna łąka oddzielała rzekę od wzgórków, na których stały oba dwory, a żywa jej zieloność odbijała przyjemnie od ciemnej i ponurej barwy odwiecznych ostępów okrywających drugi brzeg rzeki. Te ciemne puszcze, w których dotąd jeszcze gnieżdżą się niedźwiedzie, i niekiedy łosie, tak są bliskie rzeki, że królowie wedłóg podania miejscowego, z okien swojego mieszkania bili pędzone obławą z lasów nad brzeg Mereczanki zwierzęta. Jeden z ostępów pod samymi Rudnikami położonych, gdzie najwięcej łosi, sarn i niedźwiedzi lubiło się utrzymywać, zwał się królewskim ogrodem. Nazwa ta do dziś dnia została, ale ze zwierząt same tylko niedźwiedzie się utrzymały. Ze zniszczeniem tych ogromnych lasów łosie i sarny nader rzadkimi się już stały. Oprócz tego głębiej w puszczy znajdował się około półtory mili od Rudnik jadąc do Międzyrzecza, ogromny zwierzyniec, czyli dziwnie piękny bór rzeką Żgwiżdą przerznięty i w obrębie kilku mil porządnym parkanem ogrodzony, gdzie się wiele dziczyzny zajętej chowało. Tam królowie dla urozmaicenia zabaw myśliwskich, nie raz bili sarny i łosie. Dotąd pomimo rozrządzenia puszczy Międzyrzeckiej, do której łowiectwo Rudnickie należy, miejsce to chociaż parkany opadły i znikły, zawsze dawne nazwisko i najpiękniejszy las w tej stronie, zachowało. Nazwisko Rudnik poszło od znacznych pokładów rudy żelaznej po łąkach błotnych i lasach niższych znajdującej się. Jest już polskie, co pokazuje, że i osada po unii powstała. Zaraz prawie za jej zbudowaniem, t.j. w drugiej połowie 15 wieku, założono tam w pobliżu piec do wytapiania rudy błotnej i kuźnią do kowania jej na pierwsze potrzeby rolników; druga także wieś nad małym jeziorem Popiszki osadzona pod nazwiskiem Rudni, do dziś dnia pozostała. Częsty pobyt królów w Rudnikach, obrócił nawet ówczesny trakt łączący Wilno z Krakowem, dwa grody stołeczne i najwięcej pod względem politycznym znaczące w kraju, na Rudniki. Herbersztein poseł cesarski do Moskwy w r. 1517 tędy jechał do Wilna, Zygmunt August na Rudniki z Krakowa, jak już mówiliśmy, zwłoki swojej Barbary prowadził.
* Trakt wileńsko-krakowski za Zygmuntów szedł w 16 wieku, z Krakowa na Nowe miasto - Korczyn, Sandomierz. Lublin, Parczów, Brześć, Kamieniec Lit:, Sieresiew, Wołkowysk, Pieski, Mosty, Wasiliszki, Raduń, Ejszyszki, Rudniki i stąd o 4 mile do Wilna, Czasem zmieniano drogę od Lublina udając się na Kock, Międzyrzec do Mielnika pierwszego miasta litewskiego, skąd jechano na Bielsk, Narew, Krynki do Grodna. Stąd na Merecz, Olkieniki i Rudniki przybywano do Wilna.
Tu w Rudnikach był początek w roku 1562 owego smutnego dramatu z Wojcikiem Podlasianinem, który się zakończył potem śmiercią jego w Wilnie, i o którym Górnicki wspomina. 
* Dzieje w Koronie Pols. wyd. Mostows.
Od Zygmuntów już tak dalece znaczenie Rudnik jako najprzyjemniejszej rezydencji królewskiej urosło, że przez częste ich tam przebywanie brama nawet miejska od przedmieścia leżącego ku drodze do Rudnik prowadzącej, Rudnicką nazwana została, i ulica na której była, też samą nazwę przyjęła. Jakoś istotnie krajopisarze późniejsi nieco XVII wieku, z wielką zaletą o pałacu Rudnickim mówią, a mianowicie Starowolski i Cellaryusz.
* Starowolski powiada, że jest w Rudnikach "aula regia ornatissima et hortus amoenus et venationes ferarum et vivaria illarum amplissima habens. " Pisał to w pierwszej połowie 17 wieku około r. 1630 za Zygmunta III. Cellaryusz w r. 1659 ten sam opis Rudnik powtórzył, właśnie we 4 lata po ich zniszczeniu.
Zygmunt III chociaż rzadko bywał w Litwie, nie dozwolił jednak upaść Rudnikom, i kościół w nich parafialny r. 1611 d. 26 października nadaniem gruntów podźwignął. Syn jego Władysław IV, który częściej tu przebywał za przyjazdem do Litwy, rozrywając się polowaniem, kazał lepiej urządzić straż leśną, i opisać puszcze łowiectwa Rudnickiego. Opis ten starannie sporządzony pod tytułem: Ordynacji puszcz królewskich, wciągnięty został do Metryk Litewskich. — W powszechnej klęsce Litwy, podczas najazdu r. 1655, pałac ze wszystkimi innymi gmachami przyległymi i kościół Rudnicki zostały spalone. Wtenczas spłonęły także dokumenty i metryki kościelne; dotąd zachowuje się w probostwie pierwsza księga metryczna na nowo po tej klęsce sporządzona przez proboszcza ś. Stefana na przedmieściu wileńskim, do którego parafia Rudnicka przyłączoną została. Następnie znów, długo należała do Parafii Staro Trockiej, aż nakoniec kościół do dziś dnia stojący, nakładem Heleny Dąbrowskiej podwojewodziny smoleńskiej i starościny międzyrzeckiej r. 1790 odbudowany został, i nabożeństwa miejscowe przywrócone. — Pod Rudnikami jak utrzymują, śmiertelny cios odniósł r. 1661 od dwóch zbójców żydów w lesie napadnięty jadący z Wilna do Warszawy Piotr de Ry Dankörse  malarz nadworny Władysława IV, który tak piękne malowidła na ścianach kaplicy ś. Kazimierza w Wilnie zostawił. Dziesięć ran odebrawszy, pomimo 78 lat wieku, gdy go przyniesiono do Rudnik, tyle jednak miał siły i pamięci, że mdlejącą już ręką nakreślił jednak tak wierne rysy owych żydów, że na trzeci dzień po zgonie jego w dniu 9 października zaszłym, poznani w Wilnie, ujęci i ukarani zostali. 
W 1744r. do kościoła filialnego parafii św. Stefana należało miasteczko Rudniki, oraz Popiszki, Mikaszuny, Rudnia, Macele praedium, Sokoły, praedium Rudniki. Proboszczem parafii św. Stefana był ks. Stefan Turczynowicz. W 1781r. rudnicka parafia liczyła 566 wiernych a organista uczył dzieci w szkółce parafialnej.
Przez Rudniki w lipcu 1812 roku maszerowały wojska Napoleona kierując się na Moskwę. 8 lipca Wielka Armia osiągnęła Jaszuny i Wielkie Soleczniki .
W Rudnikach  przyszedł na świat Dalewski Franciszek, syn Dominika i Dominiki z Narkiewiczów ur. w 1825r. Za udział w spiskach w 1848 roku skazany na śmierć, ostatecznie odbył 12 lat katorgi, wrócił na Litwę gdzie został członkiem wydziału zarządzającego. Aresztowany 10 lipca 1863 roku, skazany na 20 lat katorgi, wrócił do kraju w 1883 roku, zm. w Warszawie w 1902 r.
Cała rodzina Dalewskich, bohaterów powstania styczniowego, to zasłużona rodzina patriotów, którzy swe życie i zdrowie złożyli na ołtarzu niepodległości Rzeczypospolitej.
Dalewski Aleksander, ur. w 1827 roku w Kunkułce, ukończył gimnazjum, potem czynnie działał w “Związku Bratnim”, którego wspólnie z bratem Franciszkiem był założycielem, aresztowany i więziony w latach 1848 -1851, potem na siedmioletniej katordze w kopalniach, zmarł w Wilnie w 1862r.
Dalewski Tytus, syn Dominika i Dominiki z Narkiewiczów, ur. w Kunkułce w 1841 r. Ukończył gimnazjum, potem kształcił się w Moskwie, tuż przed wybuchem powstania jeździł do Petersburga celem nawiązania kontaktów z tamtejszą młodzieżą akademicką. Aresztowany jako sekretarz rządu tymczasowego został rozstrzelany w Wilnie 30 grudnia 1863 r.
Dalewski Konstanty, ur. w 1837 roku, zginął rozstrzelany w Paryżu w 1872 r. Po ukończeniu studiów mierniczych, podejmuje na krótko prace, wstępuje do powstania, ciężko ranny pod Birżami, następnie uchodzi za granice. Podczas oblężenia Paryża wstępuje do gwardii narodowej, fałszywie oskarżony, zostaje stracony w Ogrodzie Luksemburskim.
Tekla Jenikowa z Dalewskich, ur. w 1838r. w Kunkułce. Czynnie uczestniczyła w powstaniu styczniowym, aresztowana, zesłana do guberni penzeńskej.
Apolonia Sierakowska z Dalewskich, ur. w Kunkułce, po wyjściu za mąż za Zygmunta Sierakowskiego, przywódcę powstania styczniowego na Litwie, mieszkała w Kiejdanach i Wilnie. Po straceniu męża przebywała w Nowogrodzie, Borowiczach, Moskwie, Samarze. Po 1867 roku zamieszkała w Warszawie.

W 1828 roku rudnicki organista uczył dzieci. W 1872 roku administratorem parafii był ks. Ludwik Stopiński, a parafia liczyła 1860 wiernych. Rudniki należały do dekanatu trockiego a w 1863 roku parafia rudnicka liczyła 1396 wiernych, w 1870 – 1748, 1875 -1923, 1880 - 2158, 1884 – 2158, 1889 – 2230. Proboszczem był ks. Józef Welżewski, 77 lat mający i 53 lata w kapłaństwie. Do parafii należały kaplice w Rudnikach i Jaszunach. W 1884 roku świątynia została odnowiona a stało się to ze składek parafian.
Proboszczem (administratorem) przed 1905r. był ks. Bernot Franciszek. Proboszczem w latach 1905 -1915 był ks. Audycki Antoni, wcześniej w 1893r. w Kościeniewiczach .
W 1910 roku parafia liczyła 2286 wiernych , w 1920 -2380, 1929 r. – 2500, 1939 -.2460 .
W 1909 roku w parafii było 2479 wiernych, w tym 1268 mężczyzn i 1211 kobiet. Spis sporządził ks. Audycki.
W 1916 roku administratorem był ks. Józef Staszkiewicz (do 1931 r.).
 

Rudniki w II Rzeczypospolitej

W okresie II Rzeczpospolitej we wsi była poczta, posterunek policji, dwa nadleśnictwa (rudnickie i międzyrzeckie), szkoła powszechna, Ponadto cztery sklepy prowadzone przez: A. Milewska, E. Rutkiewicz, W. Spudzis i J. Zabiełko. W Rudnikach Ignacy Szyrn miał majątek o pow. 300 ha. Była we wsi piwiarnia prowadzona przez Zygmunta Gajdzisa, oraz spółdzielnia spożywców. Wieś należała do gminy w Rudziszkach, podobnie jak: Czudówka, gaj., Czudówka I-II, zaścianek, Kiernowo, wieś, Sędków, osada, Wieczoryszki, nadleśnictwo[1].

Gmina wyznaniowa żydowska mieściła się w Nowych Trokach. Cała gmina liczyła w 1923 roku 1 066 osób wyznania mojżeszowego. Kilka rodzin mieszkało w Rudnikach[2]. W 1925 roku w Rudziszkach było 50 Żydów i był też rabin[3]. Na początku lat 30-tych XX wieku rabinem w Rudziszkach był Kac Wulf i wg raportów wojewody wileńskiego – cieszył się dobrą opinią[4].

Wg informacji Witolda Aładowicza, w Rudnikach, co najmniej od czasu Powstania Styczniowego zamieszkiwała jedna rodzina żydowska. Prowadzili oni karczmę na szlaku z Ejszyszek przez Rudniki do Wilna. W latach 30-tych karczmarzem był Klauzner. Karczma zniszczona została przez burzę tuż przed wybuchem I wojny światowej. W okresie II Rzeczypospolitej w Rudnikach, w różnych okresach funkcjonowały sklepy prowadzone przez Żydów. Prowadzili je m. in. Aron Milejkowski, Sorka Kapłan i Afroim Alperowicz[5].

W nadleśnictwie Międzyrzecze pracowali: Jan Hleb Koszański (nadleśniczy), leśniczowie: Józef Merkiewicz, Paweł Wolski, oraz Weronika Trauguttowa, Kazimierz Korsak, Minkiewicz Wacław, Franciszek Klimaszewski, Andrzej Jakimowicz, Kazimierz Olendzki, Aleksy Abradzin. W nadleśnictwie Rudniki: Edward Kubok (nadleśniczy), Mieczysław Brzozowski, Henryk Stańczyc, Bolesław Zmitrowicz, Józef Sawicki, Władysław Orzepowski, Antoni Daukszewicz, Wacław Lubkiewicz, Stanisław Ołdak, Stefan Tarakowicz, Robert Szukiel[6].

„W dużej ludnej wsi Rudniki w Rudnickiej puszczy, zdarzył się o świcie wypadek napadu wilków na spętanego konia, pasącego się tuż pod ostatnimi chałupami na pastwisku. Jak później stwierdzono, wilków było sześć w tym 2 stare. Jest rzeczą wiadomą ze wilki bywają zuchwałe zima, podchodząc pod ludzkie osiedla, lecz w sierpniu to rzadki wypadek. Wilki zeżarły prawie połowę dobrego konia, należącego do biedaka, który utrzymywał się jedynie z przewozu podróżnych. Zorganizowana w nadleśnictwie rudnickim wielka obława na wilki w lutym rb, w której udział brał i marszałek Rataj, położyła wprawdzie trupem 5 wilczyc i dwa wilki, jednak w małej zaledwie cząstce przetrzebiła niebezpieczne bestje, których wycie często wieczorami rozlega się w puszczy[7].

20 stycznia 1926 r., Wileńskie Towarzystwo Myśliwskie, w celu tępienia wilków urządziło polowanie ze sznurami, na terenie wynajętym, w okolicach stacji Jaszuny. Królem polowania został inżynier Józef Łastowski, który zabił na jednym stanowisku dwa wilki. Prócz tego upolowano dwa lisy. Ciekawe jest że 3 wilki stały w otoczonym fladrami ostępie w ciągu dwóch dni[8]. W 1933 roku w nadleśnictwie Rudniki stan pogłowia łosi szacowano na 56 sztuk[9].

Opis innego ciekawego wydarzenia relacji proboszcza rudnickiego ks. Pawła Sienkiewicza (wg listu do kurii z dnia 3 września 1930 roku)[10]..

 - „5 km od Jaszun w miejscowości Dubje odbywa się zabobonna „cześć”, która zakrawa na bałwochwalstwo. Zapoczątkowana niby widzeniem 2 dziewczyn wiejskich trzy tygodnie temu, ściąga z każdym dniem coraz większe tłumy mało oświeconej pod względem religijnym ludności katolickiej nie tylko z okolic Jaszun, lecz z sąsiednich parafii, a nawet dalekich miejscowości. Kapłankami czci są wiejskie dziewczyny, mieszkające we wsi Śliżunach Stanisława Korejwówna, panna 19 lat i Władysława Adamowiczówna, 11 lat, które 2 razy dziennie o godzinie 11 i 3 po południu przewodniczą nabożeństwu, składającemu się ze śpiewów godzinek, różańca, pieśni świętych i wizji niby P. Jezusa, Matki Bożej, św. Józefa, anioła, którzy opowiadają niedorzeczne rzeczy, a których, wyjąwszy kapłanek, nikt nie widzi. Już są 4 budki (kapliczki) P. Jezusa, Matki Bożej, św. Józefa i św. Barbary, a nawet i drogowskaz. Jak powiadają, w nabożeństwie brały udział osoby, od których należałoby spodziewać się większego uświadomienia religijnego, jak np. tercjarki Mało - Solecznickiej i Turgielskiej parafii, a nawet, jakoby, jedna zakonnica. Przeprowadziłem w obecności alumna Seminarium Wileńskiego Stanisława Budnika i nadleśniczego p. Adolfa Zwolenowskiego badanie kapłanek kultu (...). Zeznania są mętne, niejasne, kłamliwe i nadzwyczaj banalne. Przytaczam niektóre jak np.: „Matka Boska mówiła, czemu nie modlicie się? Dlaczego jak świnie stoicie!” Gdy gajowy Jodko szyderczo odezwał się o „cudownych zjawiskach” kapłanek, ta zwróciła się do tłumu i powiedziała: „Matka Boska mówiła, by jego śladu tu nie było, bo go skręcę”. Innego razu mówiła, że zadurzyli głowę Matki Boskiej, przeto na dzisiaj już dosyć będzie.

Ludność w znacznej ilości wierzy tym niby cudownym zjawiskom, całuje karcz, żegna się, oświadcza, że mocno wierzy w pana Jezusa i cud i prawie całemi dniami od 18 sierpnia, trzy tygodnie przychodzi na miejsce zjawiska, czekając zapowiedzianych większych cudów, które mają nastąpić 7 i 8 września. Wielu ludzi cudowne zjawiska widzi na słońcu, jak ukazanie się hostii, monstrancji, obrazu Matki Boskiej i Jezusa”[11].

Takie właśnie „cuda” zdarzały się niegdyś pod Jaszunami. Ciekawe, jaki był ciąg dalszy opisywanych przez ks. Sienkiewicza „świętych” wydarzeń?

 W latach 1933-1934 proboszczem był ks. Henryk Drahel a od 1935 r. ks. Józef Sobolewski. W 1938 roku rudnicka parafia liczyła 4050 wiernych. W Rudnikach, w późniejszym okresie pracowali: ks. Leon Ławcewicz (1895 - 1981) i ks. Sylwester Małachowski (1897 - 1984). W 1943 roku salezjanin, neoprezbiter Tadeusz HoppeSDB (1913-2003), rozpoczął pracę w tej parafii[12].

W 1938 roku na terenach Kresów wschodnich, zgodnie z ustawą z 1933 roku o częściowej zmianie ustroju samorządu terytorialnego zaczęto zmieniać, w ramach istniejących gmin, gromady i tak gromada w Rudnikach obejmowała: Bernardyny (osada), Czudówka (zaśc.), Kiernowo (zaśc.), Macele Stare (wieś), Rudniki (wieś), Smigłówka (gaj.), Sędków (osada), Wieczoryszki (osada), Żegaryno (wieś). Utworzono również gromadę Popiszki obejmującą: Dworzec (zaśc.), Gira (zaśc.), Mikaszuny (wieś), Podwojra (zaśc.), Rudnia (wieś), Rudnia (gaj.), Rudnia-Giry(gaj.), Wojra (gaj.)[13].

W okresie okupacji niemieckiej był tu początkowo posterunek policji litewskiej, liczący 4 policjantów. Komendantem posterunku był Jouzas Naujalis, pochodzący z okolic Rudziszek. Funkcje sołtysa sprawował Jodełło, Litwin z Żegaryna. Pod koniec 1941 roku policjanci wywieźli rudnickich Żydów do Trok, gdzie najprawdopodobniej zginęli z rąk Einsatzgruppe. Z rudnickich Żydów ocalał tylko syn Milejkowskiego, Jojo. Po ataku i spaleniu budynku przez partyzantkę sowiecką załogę litewskiego posterunku przeniesiono do Rudziszek. Potem znów założono garnizon, gdzie służyli Łotysze i Węgrzy.

Z Rudnik wywodzi się wielu żołnierzy Armii Krajowej, szczególnie z oddziałów partyzanckich 'Żuka” i 'Gozdawy” czyli późniejszej słynnej 7 Brygady Armii Krajowej Ziemi Wileńskiej czyli Brygady 'Wilhelma”. Dowódcą placówki Rudniki, podległej 3 Ośrodkowi partyzanckiemu w Jurgielanach pod dowództwem Stanisława Orłowskiego „Kruk”, 'Hak” był Stefan Połubianko 'Czajka'. Zaprzysiężonymi żołnierzami byli: Witold Aładowicz „Bogdaniec', Antoni Falkiewicz „'Topola”, Jan Falkiewicz 'Olcha', Kazimierz Gajdzis „Kret”, Władysław Kułakowski „Rudy', Honorata Milewska' 'Czarna', Jan Milewski 'Wróbel”, Stefan Milewski 'Olcha”, Wojtkiewicz Bolesław 'Skowronek” i in.[14].

 

 

Rudniki[1]  Skorowidz 1930r.

[2]  J. Wołkonowski, Stosunki polsko żydowskie w Wilnie i na Wileńszczyźnie w latach 1919 -1939, Bialystok 2004r

[3]  J. Wołkonowski s.149

[4]  J. Wołkonowski s.215

[5]  J. Wołkonowski s. 446 i nast.

[6]  Almanach Leśny: rocznik personalny administracji lasów państwowych Cz.1 Imienny wykaz personelu Administracji Lasów Państwowych: według stanu na dzień 1 lipca 1933r.: zestawiony na podstawie materiałów otrzymanych z Dyrekcji Naczelnej Lasów Państwowych. W-wa 1933

[7]  Łowiec Polski z1926 r. nr 17.

[8] Łowiec Polski z1926 r nr 4

[9]  Łowiec Polski z1933 r nr 19

[10]  M. Gajewski, Sławne dzieje Jaszun, Nasz Czas, nr 13 (552)

[11]  Z relacji proboszcza rudnickiego ks. Pawła Sienkiewicza (wg listu do kurii z dnia 3 września 1930 roku) podaję za: M. Gajewski, Sławne dzieje Jaszun, Nasz Czas nr 13 (552)

[12] W. Żurek Jeńcy na wolności: salezjanie na terenach byłego ZSRR po drugiej wojnie światowej Poligrafia Salezjańska, 1998r.

[13]  Wil. Dz. Urz. 1938 r Nr 14 poz. 150.

[14]   J. „Czortek” Bohdanowicz Brygada Wilhelma. Oddziały partyzanckie ' Żuka i ' Gozdawy”  Światowy Związek Żołnierzy Armii Krajowej, Gdańsk 1998r.

Polskie szkolnictwo:

 

Gimnazjum im. Elizy Orzeszkowej  w Białej Wace

Baltosios Vokės Elizos Ožeškovos gimnazija

Dyr. Mirosław Szostak

Adres: Šalčininkų rajonas, Baltoji Vokė, Vilniaus g.8,

LT-17235, Tel.fax: (380)-43142,

 
Szlaki turystyczne:

 

Szlak do Starych Maceli - pieszy (ok 3,5 h) - 21 km lub samochodowy

Biała Waka: rozpoczynamy  w centrum Bialej Waki ulicą Wileńską 700 m w kierunku płd-zach. dochodzimy do drogi nr 176 Jaszuny - Pirczupie. Początek wsi Żegaryno. Po 250 m przekraczamy kanał jez. Popiś - Merczanka a po kolejnych 450 m docieramy do mostu na Mereczance. Po 800 m koniec wsi Żegaryno. Szlak dalej biegnie wzdłuż drogi nr 176 a po wyjściu z wioski zagłębiamy się w Puszczę Rudnicką. Po przejściu 3 km docieramy do wsi Stare Macele. Po przejściu 1 km - po drodze przechodzimy przez  mostek na niewielkim potoku Szpigujec - skręcamy  drogą w lewo na południe. Kolejne 3 km to droga  głąb Puszczy by dotrzeć do miejsca określanego jako Partyzancka Baza. Stąd należy wrócić do Starych Maceli (3,5 km) i po dojściu do drogi nr 176 skręcić na zachód. Po 150 m docieramy do cmentarza w Starych Macelach. Po pokonaniu kolejnych 500 m docieramy do grupy kurhanów ukrytych w lesie po lewej stronie drogi. Powrót do Białej Waki - koniec trasy.

 

Szlak Puszczy Rudnickiej - pieszy (6 h) lub  samochodowy,  ok. 36 km 

Biała Waka - rozpoczynamy w centrum. Ulicą Wileńską do drogi nr 176 Jaszuny - Pirczupie (700m). Następnie w lewo, na wschód do Rudnik (2900 m) ulicą Królewski Trakt docieramy do Rudnik. Skręcamy w ulicę Koscielną by po pokonaniu 600 m znaleźć się przed kościołem w Rudnikach. Po dalszych 400 m docieramy na most na Mereczance. Za Merecznką, po lewej stronie drogi pomnik ku czci Powstanców styczniowych  a dalej, po 100 m cmentarz parafialny. Udajemy się na południe - 700 m do ostatnich zabudowań wsi Rudniki i tu na rozstaju dróg udajemy się prosto na południe zagłębiając się w Puszczę Rudnicką. Po przejściu 5,5 km docieramy do pomnika żołnierzy Armii Krajowej (po lewej stronie drogi). Za pomnikiem należy skręcić w lewo, na wschód i po kolejnych 5 km docieramy nad jezioro Kiernowo. Stąd powrót w kierunku pomnika akowców. Idziemy dalej na południe  by po 1,5 km skręcić w w prawo na zachód. Znajdujemy się  przy Zygmunciańskim rezerwacie geologicznym. Wydmy kontynentalne. Pokonujemy kolejne 6 km by znaleźc się przy pomniku Arbuzowa. 200 m dalej na zachód miejsce bitwy powstanców styczniowych z Moskalami. Jescze dalej, 200 ma na zachód miejsce godzie zlokalizowane były obozowiska żydowskich i sowieckich grup przetrwania w czasach II wojny światowej. Stąd powrót ok 6,5 km a w kierunku na płn-wsch. w stronę Rudnik. Z powrotem wracamy na trasę do wsi i po przejściu kolejnych 1, 7 km docieramy pod kościół we wsi Rudniki - koniec trasy.

 

1

Mapa Puszczy Rudnickiej ze szlakami