Puszcza Rudnicka

Opublikował Mieczysław on ndz., 12/31/2017 - 10:30

PUSZCZA RUDNICKA

 

1. Przyroda

26 tys. ha rejonu solecznickiego, czyli prawie 1/6 jego terytorium zajmuje Puszcza Rudnicka (ogólna powierzchnia 37 tys. ha). W przeszłości Puszcza Rudnicka nie ustępowała słynnej Puszczy Białowieskiej. Jeszcze przed II wojną światowa wyróżniano Puszczę Międzyrzecką stanowiącą zachodnią część Puszczy Rudnickiej. Lasy sosnowe stanowią 67%, czarna olcha 12%, jodła i brzoza po 10%, osika i jesion po 1,0 proc. powierzchni. Na piaszczystych równinach przeważają wspólnoty Vaccinio Myrtilli-Pinetum, w suchszych miejscach oraz na kontynentalnych wydmach - lasy Cladonia-Pinetum. W starych lasach sosnowych, szczególnie wzdłuż dróg oraz na polanach leśnych rośnie arnika górska i sasanka otwarta. Jodła i brzoza na niedużych powierzchniach, na wilgotnych nizinach. Przeciętny wiek drzewostanu sięga 50 lat.

Puszcza Rudnicka to olbrzymi kompleks biotopów będącym niewątpliwie jednym z najwartościowszych terenów w tym obszarze. W okolicy Zygmunciszek, na wysokość 30 m wznoszą się wydmy kontynentalne. Sowieci założyli tu w latach 1939 - 40 poligon wojskowy, dziś już nieistniejący. Obok dawnego poligonu była strzelnica. Otwarte, piaszczyste pustkowie zostało ukształtowane przez zrzucane na dawny poligon bomby oraz ciągłe pożary. Wyręby zasadzono młodniakiem jeszcze w okresie sowieckim, ale nadal zachowały się tu fragmenty starodrzewu. Jest ich niewiele w rejonie solecznickim. Dlatego wokół tego terenu ścierają się interesy leśnictwa oraz instytucji ochrony środowiska[1]. W przyszłości, otwarte piaski, jeżeli nie będą zastosowane specjalne środki, zarosną lasem, a ten unikalny biotop całkowicie zaniknie. W strefie ochronnej poligonu największy wpływ na środowisko, podobnie jak na całej przestrzeni Puszczy Rudnickiej wywiera wyręb lasów. Przez Puszczę toczy swe wody Mereczanka, do której uchodzą: Nieprudka, Szpigujec, Duża i Mała Pirczupa, Upiesia. Z kolei Wisińcza, do której na terenie Puszczy uchodzi Kiernowa, tworzy malownicze starorzecza ciągnące się aż do ujścia Solczy.

Brzegi obu rzek porasta czarna olcha. Położone w dolinie naturalne łąki mają wartość przyrodniczą w skali całego regionu. Znajdują się tu obszary wyjątkowe nie tyle ze względu na rzadkie gatunki roślin co ze względu na ich wspólnoty.[2]

Drugim co do wielkości biotopem w Puszczy Rudnickiej są bagna. W przeważającej części są to bagna nizinne porośnięte czarną olchą i niskopiennym sośniakiem. W Puszczy rozlewają się trzy jeziora: jezioro Kiernowskie (pow. 81 ha), jezioro Szulnia (pow. 1,5 ha), otoczone bagnami. Jest to typowe wyżynnobagienne jezioro dystroficznego typu, którego powierzchnię pokrywają lilie wodne. Jezioro aGulbińskie leży na południowym wschodzie puszczy, pośród bagien otoczonych przez kontynentalne wydmy.

Dwa największe bagna położone są na południe od Jeziora Kiernowskiego, wokół rzeczki Kiernowy i tzw. bagno Szaki - na północy i północnym zachodzie. Na bagnach nizinnych częste są wspólnoty Carici elongatae-Alnetum oraz Salicetum pentandra-cinereae. Wokół Kiernowa dominują wspólnoty Ledo-Pinetum. W lasach przeważają bagna nizinne z przewagą starych i dojrzewających drzewostanów czarnej olchy.

Łąk w puszczy jest niewiele. Najwartościowsze z nich - naturalne zalewowe łąki Wisińczy i Solczy, szczególnie w pobliżu ujścia. Są one ekstensywnie wykaszane, wypasane, część z nich nie jest użytkowana. Występuje tu duża rozmaitość wspólnot roślinnych.  Wyjątkowe znaczenie dla różnorodności biologicznej mają piaszczyste pustkowia. Przed 5-10 latami, na otwartych piaskach poligonu przeważały pionierskie wspólnoty Corynephoretalia z dominującą szczotlichą siwą. Obecnie, po ustaniu pożarów, piaski zaczynają zarastać brzozą a od strony Szulni osiką. Jeżeli sytuacja nie ulegnie zmianie, wspólnoty roślinne powoli zanikną. W porównaniu z innymi podobnymi biotopami w Puszczy Rudnickiej występuje mniej rzadkich gatunków roślin. Wynika to z jednorodności biotopów, w których dominują młode sośniaki. Na byłych terenach wojskowych znaleziono 10 gatunków wpisanych do litewskiej Czerwonej Księgi. Do ginących zaliczane są arnika górska, storczyk plamisty, manna prążkowana, widłak wroniec, miesiącznica trwała, sasanka otwarta, wierzba lapońska, lepnica zielonawa, do rzadkich - wiechlina odległokłosa, goździk Barbasza, czarcikęsik Kluka (ten ostatni jest znany tylko z herbariów). W puszczy rosną również inne wartościowe rośliny - pajęcznica gałęzista, mącznica lekarska, marzanka wonna, turzyca życicowa, storczyk krwisty, goździk piaskowy, rzepicha, kruszczyk błotny, jastrzębiec żmijowcowy, sit sztywny, groszek błotny, grzybień północny (lilia wodna), malina (jeżyna) moroszka, starzec błotny, chroszcz nagołodygowy.

Świat zwierzęcy to pospolite gatunki: kret, wiewiórki, nornik rudy, zając szarak, kuna leśna, lis, dzik, sarna i łoś. Stosunkowo często spotykamy łosie. W dolinie rzeczki Szpigujec liczne są ślady norki kanadyjskiej. Na pustaci poligonu szczególnie często pojawiają się wilki. Kopytne oraz zające mają tu dogodne warunki żerowania. W puszczy występuje 6 rzadkich gatunków ssaków: zając bielak (dla którego jest tu pod dostatkiem bagien i podmokłych lasów), wydra (bardzo pospolita w Wisińczy, Solczy i Mereczance), brzozowa sycysta (w 1929r. jeden egzemplarz został złapany w pobliżu wioski Rudniki przez A. Mačionisa), mroczek późny, borowiec wielki, karlik malutki. Wszystkie trzy gatunki nietoperzy wpisane są do litewskiej Czerwonej Księgi, znaleziono je latem 1997r. we wsi Rudniki. Najwięcej ich pisków zarejestrowano przed kościołem. Warunki we wsi bardzo odpowiadają wszystkim trzem gatunkom.

W puszczy występuje wiele rzadkich gatunków ptaków, którym sprzyja obecność otwartych, nietypowych dla Litwy, bagiennych masywów leśnych, tylko w znikomym stopniu poddawanych działalności człowieka. W masywie leśnym, przez który przepływa Szpigujec, odkryto 13 gatunków: bociana czarnego (jedno gniazdo), trzmielojada, orlika krzykliwego, cietrzewia (w zimie obserwowano 10 samców), głuszca, żurawia (najmniej 2 pary), siniaka, dzięcioła zielonego, dzięcioła trójpalczastego, dzięcioła białogrzbieta, srokosza, gadożera, dudka, zimorodka i inne. Należy wspomnieć o lęgującym bieliku, którego gniazdo uległo zniszczeniu, kiedy nieznane osoby spiłowały drzewo. Po raz pierwszy gniewosz plamisty w Puszczy Rudnickiej został znaleziony przez Tadeusza Iwanowskiego w 1921r. Od tego czasu więcej znalezisk nie było aż do 9 czerwca 1997r., kiedy to na terytorium byłego poligonu, na skraju bagna wyżynnego niedaleko od jeziora Szulnia, złapano samca gniewosza. Na terenie tym wytworzył się unikalny kompleks: wyżynnobagienne fragmenty otoczone suchymi łąkami i otwartymi piaskami. Na niewielkiej przestrzeni spotykane są dwa gatunki jaszczurek: jaszczurka żyworodna i jaszczurka zwinka, które stanowią główne pożywienie gniewosza.

Na pozostałym terytorium puszczy spotyka się pospolite gatunki płazów i gadów. Jest ich stosunkowo niewiele. Jaszczurki nieco liczniej występują na wyrębach, polanach leśnych i pogorzeliskach. Motyle w Puszczy Rudnickiej były badane na byłym terenie wojskowym podczas inwentaryzacji zasobów przyrodniczych. Natomiast dwuskrzydłe oraz inne grupy owadów w latach 1996 - 1997. Dość ubogie i specyficzne zestawienie biotopów powoduje, że różnorodność występujących gatunków motyli nie jest duża (około 200 gatunków). Jednak można tu napotkać dość ciekawe gatunki, których część jest charakterystyczna tylko dla tego miejsca. 5 gatunków motyli tu występujących wpisano do Czerwonej Księgi Litwy.

 

2. Puszcza w przeszłości

W XV - XVIIw. Puszcza była ulubionym terenem polowań królewskich, Kazimierz Jagiellończyk wybudował tu pałac myśliwski. Następny dworek myśliwski zlecił wznieść, w roku 1511, król Zygmunt Stary. W nim podczas wielodniowych polowań Barbara Radziwiłłówna odwiedzała króla Zygmunta Augusta. W okresie II Rzeczypospolitej obszary puszczy administrowane były przez trzy nadleśnictwa: rudnickie, międzyrzeckie i olkienickie. Przed 1935 rokiem w Puszczy utworzono 14 ha rezerwat dla ochrony maliny północnej moroszki (rubus chamaemorum)[3] .W 1937 roku wytyczono i oznakowano pierwsze szlaki wycieczkowe[4]. Ponadto Dyrekcja Lasów Państwowych przystąpiła do odnowienia kapliczek i krzyży na puszczańskich szlakach.

 

 2. 2. Powstańcy w Puszczy

Puszcza Rudnicka jest trwale związana z historią. W jej kniejach stacjonowały oddziały powstańcze 1831 i 1863 roku.

W maju 1831r. wyruszył do Puszczy Rudnickiej oddział złożony z akademików wileńskich. Pomiędzy wsią Żegaryno a Rudnikami, w miejscu zabezpieczonym przed nagłym atakiem Moskali został założony obóz. Żywność dostarczana była z pobliskiego folwarku Żegaryno. Na czele oddziału stanął Emeryk Stankiewicz, a dowódcami kompani byli: Klimaszewski, Gronostajski, Sulistrowski, Bobakowski i Wysłouch. Adiutantem był Wincenty Pol. Ze wszystkich stron wysłano przeciwko powstańcom oddziały rosyjskie. Akademicy musieli opuścić kępę, położoną pośród bagien i ujść w głąb puszczy. Podczas przeprawy przez Wisińczę utracono wozy z żywnością. Po kilku potyczkach m. innymi pod Ejszyszkami doszło wreszcie w dniu 26 maja pod Balbieryszkami do bitwy i rozbicia powstańczego oddziału. Klimaszewski dostał się do niewoli. Nieliczni ocalali akademicy przeszli pod komendę Matuszewicza i Ogińskiego[5].

Na wjeździe do puszczy od strony Rudnik, nad brzegiem Mereczanki, możemy oglądać pomnik poległych powstańców z 1863 roku. Postawiony został w 1975 roku. Po wybuchu powstania styczniowego na Wileńszczyźnie powstawały oddziały powstańcze.

Do najbardziej znanych przywódców należał Ludwik Narbutt, który już 2 lutego 1863 roku, na czele świeżo sformowanego oddziału, wyruszył do Puszczy Rudnickiej. Ludwik (Ostyk- Narbutt) Narbutt (1832 - 1863), syn Teodora i chłopki pańszczyźnianej Krystyny z Sadowskich. Był przywódcą powstania w powiecie lidzkim. Za udział w konspiracji w 1850 roku aresztowany w Wilnie i karnie w marcu 1851 roku wcielony do wojska rosyjskiego, uczestniczył w walkach na Kaukazie, gdzie został odznaczony za odwagę orderem św. Anny 4 stopnia. Na Litwę wrócił w 1860 roku w stopniu podporucznika. W 1861r. ożenił się z młodą wdową Amelią z Kuncewiczów Siedlikowską. Zamieszkał w Sierbieniszkach poświęcając się gospodarstwu. Pisał w swoim pamiętniku o nim Bronisław Narbutt: „Widziałem go w 1860 roku w Lidzie. Był niewielkiego wzrostu, szczupły, blondyn, nieco łysy, z melancholijnym wyrazem na twarzy, wielki zdrowy rozsądek, uczciwość, miłość dla ludzi - to były główne jego zalety małomówiący, skromny w ułożeniu, chętny zawsze dla każdego z pomocą”.

Po wybuchu powstania zorganizował oddział partyzancki, (w którym walczył również znany malarz Elwiro Andriolli[6], stoczył szereg potyczek z wojskami carskimi, okazując bohaterską odwagę i zadając nieprzyjacielowi dotkliwe straty[7].

16 lutego 1863 roku Narbutt zaatakował rosyjski pociąg pod Marcinkańcami i odbił wiezionych z Kongresówki rekrutów. Narbutt zebrał 15 ludzi z okolic Naczy i 20 lutego ruszył przez Ejszyszki do Puszczy Rudnickiej. W Ejszyszkach przyłączyło się doń 80 powstańców z księdzem Horbaczewskim na czele.

W dniu 9 marca 1863 roku doszło, w okolicach Rudnik, nad Mereczanką, do bitwy 100 -osobowego oddziału Ludwika Narbutta z trzema rotami piechoty rosyjskiej i sotnią kozacką pod komendą Wimberga. Pierwsi zaatakowali Kozacy, ale Narbuttowi udało się odeprzeć atak. Potem Moskale próbowali zwabić partię Narbutta w pułapkę, ale zaatakowani znienacka przez nadciągający oddziałek Leona Kraińskiego, pierzchli tracąc sporo ludzi i sprzętu[8].

Kolejne bitwy i potyczki stoczono pod Dubiczami i Nowym Dworem, pod Piłownią, koło Berszt, pod Kowalkami, nad jeziorem Dumbla. 5 maja 1863 roku w okolicach jeziora Pielasa koło Dubicz oddział Narbutta został rozbity. W wyniku zdrady gajowego Karpowicza, śmierć poniósł bohaterski dowódca oddziału i kilkunastu powstańców (m. in. Leon Kraiński), wielu dostało się do niewoli, a pozostali poszli w rozsypkę. Nowy dowódca Ostroga, czyli Aleksander Poradowski[9] (1836-1890) ukarał zdrajcę. W dniu Zielonych Świąt Bazyli Karpowicz został powieszony we wsi Montaty koło Dubicz. Podobny los spotkał innego zdrajcę, włościanina Jana Szymielewicza, powieszonego 3 czerwca 1863 roku w majątku Sumorokowszczyzna.

31 maja 1863 roku koło Zygmunciszek połączone partie Jana Sędka, Aleksandra Stabrowskiego (Lubicza) i Feliksa Wisłoucha w sile około 500 ludzi (całością dowodził Łada) rozbiły kilka rot rosyjskich, zmuszając je do ucieczki. Taki obrót sprawy był wynikiem zajęcia przez powstańców znakomitej pozycji, wykluczającej atak Moskali więcej niż jedną sotnią. Atakowali czterokrotnie tracąc sporo zabitych. W bitwie miał zginąć rosyjski płk. Andrejew.

16 czerwca koło Pokiernowa Moskale pod dowództwem Wilkiena starli się z powstańcami z partii Wysłoucha i Lubicza. Powstańcy wycofali się. Kilka godzin później pod Zygmunciszkami starły się wojska powstańcze Lubicza i Wysłoucha z Rosjanami pod dowództwem Wilkiena i Władymirowa. W odsiecz Moskalom przyszedł kwaterujący w Rudnikach pułkownik Kremer. Powstańcy zostali rozproszeni, ale straty były nieznaczne (3 poległych i 3 rannych).

21 czerwca Moskale pod dowództwem por. Tistrowa, stacjonujący w Rudziszkach, zaatakowali w okolicach Rudnik uchodzący oddział powstańczy. W starciu poległo 30 powstańców w tym Antoszewski i Teofil Chmielowiec[10].

14 lipca Moskale z kostromskiego pułku dowodzonego przez płk Czerkiesowa zaatakowali oddział powstańczy pod Macelami. Poległo 22 powstańców, rannych zostało 3 Moskali.

19 października pod Rudnikami doszło do kolejnej bitwy. Nieustannie ściągani powstańcy, przeżywający trudności z zaopatrzeniem i uzbrojeniem, liczący zaledwie 40 powstańców zostali otoczeni przez Moskali. W bitwie zginęło 2 powstańców, 3 zostało rannych, 9 poszło do niewoli, pozostali przerwali pierścień okrążenia. Moskale stracili 5 żołnierzy[11]. I to był jeden z ostatnich aktów powstania styczniowego w dawnym woj. wileńskim

Krąży tu opowieść, z czasów powstania styczniowego. Rotmistrz Hieronim Kukielski i jego oddział został wyznaczony do tłumienia powstania na Litwie. Kukielski był Polakiem, synem powstańca z 1831 roku. Postanowił porzucić armię carską. Został rotmistrzem kawalerii powstańczej. Pewnego razu, gdzieś w rejonie Ejszyszek, stał ich oddział główny. Trzeba było do Puszczy Rudnickiej zanieść meldunek do oddziałów oddziały Narbutta, Sędka i Wysłoucha. Kukielski wstąpił do karczmy przy drodze. Nie skończył spożywać posiłku kiedy otwarły się drzwi i wpadło trzech kozaków. Wachmistrz kozacki z pistoletem w jednej a szablą w drugiej ręce, podbiegł do Kukielskiego i mówi - „No gałubczyk papałsie, ruki w wierch”. Kukielski popatrzył na tego kozaka i widzi, że nie ma żadnej możliwości, walnął pięścią w stół, i do tego wachmistrza: -„a ty sukinsyn paczemu ..na pagonach nosisz?” A wy gdzie jeździli?” A my prijechali z prikazem dla ruskich czastiej”. Hieronim Kukielski zabrał im broń i kopertę z rozkazem z kieszeni wachmistrza, którą dostarczył swojemu dowódcy[12].

Pamiątką po historycznych wydarzeniach są nazwy miejscowe: Polskie Wyspy, Góra Kościelna, Moskalowy Kąt, Długa Wyspa, Wiszajki, Czudówka. Są również nazwy miejscowe wiążące się z łowiectwem: Rakiecie, Porakiecie, Niedźwiedzia Buda, a liczne uroczyska to: Łomy, Komsza, Gulbienie, Kiełbaśna Góra, Mariampol, Ropiec, Żodumliszki (Rząduliszki), Obale, Kumielek, Rakliszki, Niedźwiedzia Wyspa, Kruhły Rojst, Skirsaboła Mała i Duża, Gudokiemskie Łąki, Macie - Rojst, Olszanka, Wajgulina, Budojskie Łąki, Szoki, Góra Buksztele, Długie Błoto i in. oraz Kuliamowa Góra (161,5 m npm).

 W Puszczy Rudnickiej w miejscu zwanym Sędek (nazwa na cześć zwycięstwa partii Sędka nad Rosjanami), koło Starych Maceli istniał dwór- pałacyk reprezentacyjny Prezydenta Rzeczpospolitej, wybudowany w latach dwudziestych XX wieku przez Wileńską Dyrekcję Lasów, gdzie zjeżdżali na łowy m. in. Prezydent RP Ignacy Mościcki oraz Władysław Raczkiewicz. Prezydent Mościcki napisał w księdze pamiątkowej ”Puszcza Rudnicka staje mi się coraz milszą i piękniejszą 12 09 34 Ignacy Mościcki”[1]. Nad jego pobytem w Puszczy czuwali: Włodzimierz Korsak, łowczy, Stanisław Ołdak, leśniczy, stary Mukan rodem z Ejszyszek – kucharz i Nielubowicz, strażnik z Puszczy Bersztańskiej, spec od wabienia zwierzyny, specjalnie sprowadzony na czas pobytu głowy państwa. Prezydent upolował łosia na uroczysku Niedźwiedzia Buda. W księdze pamiątkowej przybył jeszcze jeden wpis: Bardzo pragnę powrócić do kochanego Sędkowa. 12 IX 1935 Marya Mościcka.” Mościcki był też na polowaniu w Puszczy w 1933r. W Puszczy polował na słonki Marszałek Edward Rydz Śmigły.

Turyści, nieliczni w tamtych czasach, mogli uzyskać nocleg, po zameldowaniu się, w nadleśnictwie w Rudnikach[2].

 


[1] Kurjer Nowogródzki, R.5, nr 256 (18 września 1935r.)

[2]  M. Morelowski, Zarysy sztuki wileńskiej z Przewodnikiem po zabytkach między Niemnem a Dźwiną. Wilno wrzesień 1939. b wyd. s. 368. liczne il. mapa pod opaską. opr. pł. oryg. 18 cm. Reprint Gdańsk 1989r.

 

2. 3. Puszcza Rudnicka w okresie okupacji niemieckiej

Partyzantka sowiecka a w zasadzie tzw. grupy przetrwania czasem zaś uzbrojone bandy, składające się z dezerterów i uciekinierów z Armii Czerwonej, Żydów – w tym z pobliskiego Wilna, oraz pospolici bandyci, stacjonujący w Puszczy Rudnickiej, dopuszczali się licznych grabieży i mordów na mieszkańcach okolicznych wiosek.

Brak przekonywujących informacji o działalności przeciw okupantom niemieckim, ale dużo informacji o napadach, mordach i grabieżach cywilnej ludności z okolicznych miejscowości.

                W 1943 roku „stają się bandytami, napadają na pojedyncze domy (a nawet na całe wsie – Zwierzyniec). Napadają również na drogach. W niedzielę 11 lipca 1943 roku Żydzi grabili zatrzymując ... ludzi w Puszczy Rudnickiej i na drodze przez Rudniki. Grabią buty, jedzenie i są bezwzględni. Wieśniacy wściekli i zaczynają bronić się wydając Litwinom”[13].

                W celu odpierania grabieżców tworzono oddziały samoobrony. To było wystarczającym powodem, aby Sowieci dokonali m. in. pacyfikacji i mordu części mieszkańców wsi Koniuchy.

Aby zapobiec ciągłym utarczkom pomiędzy sowiecką partyzantką a AK, Polacy wiosną 1944 roku, podjęli rozmowy z sowietami. Spotkania odbywały się na terenie tzw. Długiej Wyspy w Puszczy Rudnickiej. Miejscowe dowództwo AK (dowódca V batalionu AK kpt. Stanisław Truszkowski „Sztremer”) przejęło na siebie ciężar utrzymania około 2 500 Żydów i sowietów z Puszczy Rudnickiej. Kwatermistrzostwo AK dostarczało do Starych Rakliszek nad Solczą bydło, świnie i mąkę. Stąd za pokwitowaniem trafiało to do sowietów.

6 stycznia 1945r. oddział pod komendą Czesława Stankiewicza „Komara” został rozbity w bitwie w rejonie Wisińczy.

Pamiątką po poległych tu żołnierzach polskich jest cmentarzyk polowy i krzyż. Napis na płycie nagrobnej głosi: „Tu spoczywa 25 żołnierzy oddziału samoobrony Wileńskiej Armii Krajowej pod dowództwem por. Czesława Stankiewicza ps. „Komar”, poległych 6 - 7. 01. 1945 w nierównej walce z siłami NKWD. Cześć ich pamięci. 1991 rok”. Zginęło wtedy 25 Ak-owców - reszta wycofała się na bagna. NKWD-zistow zginęło ok. 80 a to za sprawą nieporozumienia - NKWD-ziści z zasadzki ostrzelali także goniących oddział "Komara" i dalej walczyli między sobą. Wściekli enkawudziści odjechali porzucając ciała poległych partyzantów. Pochowali ich miejscowi Polacy, później wystawiono drewniany krzyż i tak przez lata stawiano kolejne krzyże w miejsce spróchniałych, aż wreszcie wybetonowano płytę, a teraz znajduje się tam tablica upamiętniająca poległych (brak nazwisk).

Oddział „Komara” stoczył kilka dni wcześniej dwie bitwy z NKWD w rejonie Starych Maceli. Pomnik ufundowany został w 1993 roku przez polską Radę Ochrony Pamięci Walk i Męczeństwa. Pochowano tu ponad 30 poległych żołnierzy „Komara”; m. in.: Zbigniew Malewski „Czech”, Kazimierz Marciszewski „Czarny”, Czesław Tietianiec „Bystry”, Stanisław Tomłowski „Tomko”, Jan Zapaśnik oraz żołnierze z oddziału „Zemsty”: Stanisław Bułhak „Błyskawica”, Jan Zieliński „Kawka II”, Piotr NN, „Miecz” NN, „Zbych”, NN „Karaś”, NN „Czarny”. Siedmiu innych żołnierzy tu poległych zostało pochowanych koło Niewoniańców[14].

W okresie Litwy sowieckiej w Puszczy funkcjonowało muzeum partyzantki sowieckiej pn. „Partyzancka baza”.

 

2. 4. Przyszły noblista w Puszczy Rudnickiej

Do Puszczy Rudnickiej na wyprawy piesze i polowania udawał się również jako młody człowiek Czesław Miłosz (1911-2004).

To na ogół mało znane fakty z biografii noblisty, które warto przypomnieć i wprowadzić do kanonu turystycznego Ziemi Solecznickiej.

Miłosz studiował na Uniwersytecie Stefana Batorego w Wilnie, najpierw polonistykę, potem prawo. Zadebiutował jako poeta w 1930 roku na łamach uniwersyteckiego pisma "Alma Mater Vilnensis". Był członkiem grupy poetów Żagary i współtwórcą pisma o tej samej nazwie. Pracował w Polskim Radiu Wilno. Wielkie Księstwo Litewskie, na którego dawnych terenach Miłosz się wychował, wraz ze swą wielokulturową i tolerancyjną atmosferą, wywarło decydujący wpływ na twórczość poety, a on sam często odwoływał się do wspomnień z dzieciństwa (Dolina Issy).

Dolina Issy to powieść Czesława Miłosza ukazująca wieś litewską w początkach XX wieku. Po raz pierwszy została wydana w roku 1955 w Paryżu. Do napisania tej powieści zainspirowały autora własne wspomnienia z dzieciństwa.

Mimo iż urodził się w Szetejniach koło Kiejdan i tam głównie toczy się akcja Doliny Issy, to opisy przyrody pochodzą z wypraw do Puszczy Rudnickiej, które odbywał wielokrotnie już podczas zamieszkiwania w Wilnie.. Inspirację stanowiło dla niego zarówno spokojne życie na wsi, jak i szalone podróże z ojcem.

Dolina Mereczanki to właśnie Dolina Issy. Na kartach tej powieści odnajdujemy zarówno opisy znad Mereczanki jak i motywy i pierwowzory niektórych postaci.

Natura to jeden z ,,bohaterów” powieści. ,,Rozmaite Siły obserwowały Tomasza w słońcu i zieleni (…) kiwały melancholijnie przezroczystymi głowami, bo zdolne były ogarnąć skutki ekstazy, w jakiej żył (…) był samotnym dzieckiem w królestwie”. W odczuciu powieściowego Tomasza natura jest przede wszystkim wielką, niezrozumiałą siłą, która jest tak samo piękna jak okrutna. Kontakt z naturą kształtował charakter młodego chłopca, próbującego nadaremno uchwycić jej tajemnice (tworzenie zielnika, polowania). Przyroda była nierozerwalnie związana z życiem mieszkańców doliny, można powiedzieć, że w pewien sposób wychowała bohatera i przygotowała go kolejnego etapu życia.

Po latach poeta wspominał:

Na wycieczkę po maturze poszliśmy właśnie do Puszczy Rudnickiej; Staś Kownacki, Ignacy Święcicki, Bohdan Kopeć i ja. W okolicach Rudnik bardzo uprzejmie gościła nas właścicielka dworku, dając nocleg w odrynie i zapraszając rano na śniadanie, ale wymknęliśmy się o świecie, może niegrzecznie. Kąpaliśmy się w Mereczance, żarły nas komary, dotarliśmy do dworu w Jaszunach gdzie przyjmowano nas kwaśnym mlekiem z kartoflami pod nieobecność właścicieli (Sołtanów)[15]

We dwóch wybierają się też na wycieczkę do domu innego zygmunciaka, Michała Nowickiego – na skraju Puszczy Rudnickiej, za Jaszunami: „Zmarznięta gruda, czerwono-sine zachody i wschody słońca, szron, wioska, smażone o świcie bliny, rozmowy po białorusku, polowanie, i my sami w domu, który myślę był resztówką jakiegoś majątku. Nas czworo, bo jeszcze dziewczyna, uczennica któregoś wileńskiego gimnazjum czy szkoły zawodowej, jej czarne oczy, bladość, gardłowy śmiech, (choć nie widzę wcale jej twarzy) i podczas kiedy my z Pacem byliśmy całkowicie poza tym, między nią a Nowickim odbywały się jakieś mroczne, erotyczne brewerie wyłączające z ich wspólnoty mnie szczeniaka” [16]

Wtedy też przeżywa fascynację swym ojcem myśliwym. Otrzymaną od niego jednolufową berdankę czyści pakułami umoczonymi w oliwie, pomaga przygotowywać naboje i zaczyna brać udział w polowaniach - z początku na zające czy kaczki. „Miasto [Wilno] otaczał kraj lasów i jezior, co dawało stałą łączność z przyrodą. Przyczynił się do tego mój ojciec, bo nadmiar energii, nie mającej tutaj ujścia, wyładowywał w namiętności myśliwskiej„[17] .. Namiętności tej sprzyjała Raudonka, oddalona o 16 kilometrów od Wilna kilkuhektarowa posiadłość przy drodze do Jaszun między wioskami Mariampol i Czernica: do stacji Jaszuny często jeździłem jednokonnym wózkiem, mając z obu stron lasy, z lewej mijając czarne bory majątku Kiejdzie, gdzie były podobno jeszcze niedźwiedzie”[18].

W niewielkim, wakacyjnym domku jego matka, Weronika Miłosz wynajmowała pokoje letnikom. W 1925 i 1926 roku mieszkała tam z córka Julią profesorowa Cywińska, która zapamiętała matkę poety jako osobę ”dość rygorystyczną”, być może skąpą, a w każdym razie pobierającą wysokie opłaty, samego zaś Czesia jako miłego chłopca w krótkich spodenkach, który zajmował się głównie polowaniem, by w jego ramiona trafiła młoda niania opiekunka Julii. Można się było stamtąd wyprawić do wioski Żegaryno albo bryką na kiermasz do Turgiel lub po prostu włóczyć się po okolicy, uważając na gadzinę czyli żmije. W pobliżu zaczynała się Puszcza Rudnicka, gdzie przetrwały łosie i głuszce, niedaleko też mieszkali bracia Maruszewscy, zbiedniała szlachta, towarzysze polowań.

Po latach Miłosz sportretuje ich w Dolinie Issy, pamiątką zaś z Puszczy będzie blizna na twarzy – pastuszkowie bronili się tam przed wilkami, do czego służyły kapiszonowe krócice; gdy czternastolatek wypalił raz z takiej broni, odrzut okazał się zbyt silny i kurek uderzył go między oczy.

Razem z kolegą Leopoldem Pac Pomarnickim czyta popularyzatorskie książki Włodzimierza Korsaka Na tropie przyrody i Rok myśliwego jak niemal Ewangelię.

Po podjęciu studiów na uniwersytecie Stefana Batorego Wilnie, Czesław Miłosz został członkiem Akademickiego Klubu Włóczęgów. Członkowie klubu nosili charakterystyczne duże czarne berety z jaskrawo-pomarańczowym pomponem dla kandydata, a czerwonym dla klubowicza, za godło zaś obrali kij pielgrzymi. Włóczędzy oddawali się wszelkiego rodzaju wypadom na łono przyrody: w zimie na narty, w lato na kajaki lub wyprawy piesze szlakiem Filomatów: Ponary, Zielone Jeziora, Jaszuny, Puszcza Rudnicka. Odbywali także fascynujące podróże kajakami po północnych dopływach Dunaju do Morza Czarnego, a następnie do Konstantynopola.

Klub Włóczęgów był całkiem wolny od wszelakich ograniczeń: członkowie nie byli abstynentami, chociaż najczęściej pili mleko, toczyli zaciekłe dyskusje. W Klubie była sekcja ZNAJ - Zmarnowanej Niedzieli Ani Jednej - zaprzepaszczona to ta, która nie została spędzona na wycieczce.

Dziś podążając do Wilna drogą z Solecznik przez Jaszuny na Lipówkę pamiętajmy, że na tych terenach na wysokości miejscowości Mariampol, jakieś półtora kilometra od drogi znajdowała się osada Rawdonka (Rondówka) – tak jest opisana na Wig-owskiej mapie z lat trzydziestych - to właśnie Raudonka Miłosza. Niestety, z budynków nic się nie zachowało. Jedynym śladem po Raudonce są zabudowania po lewej stronie drogi do Czernicy, jakieś 600 m przed skrzyżowaniem z drogą od Zarzeczan. Swoim nieco zmienionym korytem toczy swe wody niewielki potok Czernica (po litewsku Juodė). Kiedyś było to miejsce położone przy Trakcie Lidzkim j, jednak po zmianie przebiegu drogi pozostało na uboczu.

 

 2. 5. Zapomniany Piewca Puszczy

Z Puszczą Rudnicką związany był Włodzimierz Korsak[19] - przyrodnik, znany pisarz, plastyk.

Urodził się 1 sierpnia 1886 roku w Anińsku (Witebsczyzna) w rodzinie ziemiańskiej. Gimnazjum ukończył w Rydze, a studia na Akademii Rolniczo - Leśnej w Taborze (Czechy). W latach 1886 - 1917 przebywał w Anińsku. Tu wyprawiał się samotnie do lasu gdzie poznał starego leśnika Jundziłła. To właśnie on rozmiłował Korsaka w leśnych wędrówkach i łowiectwie. Pierwszą broń kupił Włodzimierz w wieku 17 lat za honoraria otrzymane od „Łowcy Polskiego”, gdzie drukowano jego nowelki. W 1910 roku z podzielonego majątku otrzymał 2 720 ha. Uciekając przed wcieleniem do rosyjskiego wojska wybrał się na Kaukaz, do Turkiestanu, Aszchabadu, Persji, w Góry Darwazu. Do Anińska powrócił w 1918 roku, ale majątek został skonfiskowany przez władze rewolucyjne. Po dwóch miesiącach ukrywania się wśród chłopów opuścił na zawsze dom rodzinny i wyjechał do Warszawy.

Pracował w Banku dla Handlu i Przemysłu (jako rachmistrz), a następnie w Wojskowym Instytucie Geograficznym (jako kreślarz). Rozpoczął pisanie swej pierwszej książki „Rok myśliwego”, wydanej w 1922 roku. W 1923 roku objął posadę łowczego w Departamencie Leśnictwa Ministerstwa Rolnictwa i Dóbr Państwowych. W 1927 roku przeniósł się do Wilna. Korsak zaczął wystawiać też swoje prace plastyczne robione piórkiem i kolorowymi tuszami. W 1929 roku podjął pracę łowczego w Dyrekcji Lasów Państwowych. W Puszczy Rudnickiej, wybudował leśniczówkę „Sędków”, w której odpoczywali m.in. prezydent Ignacy Mościcki, Władysław Raczkiewicz czy Melchior Wańkowicz. Korsak okazał się nie tylko świetnym łowczym, ale także znakomitym organizatorem i gospodarzem spotkań w leśniczówce.

Pobyt na Wileńszczyźnie to kolejne książki: „Dary lasu”, „Leśne ognisko”, „Puszcza Rudnicka”, które zresztą sam ilustrował. W 1939 roku przestał pełnić obowiązki łowczego, gdyż wszystkie funkcje objęli Litwini (pisarz nie mówił po litewsku). Okres wojny spędził w domu, przeważnie malując. W lipcu 1945 roku Korsakowie opuścili Wilno i przyjechali do Gorzowa, gdzie pisarz dostał pracę w Dyrekcji Lasów Państwowych. Do 1949r. pracował jako łowczy w gorzowskim Przedsiębiorstwie „Las”. W wieku 63 lat został Korsak zwolniony z pracy. Pełnił wiele funkcji społecznych - powołał do życia Towarzystwo Łowieckie, udzielał się w Powiatowej Radzie Łowieckiej, tworzył obwody łowieckie. Piękno Ziemi Lubuskiej opisał w książce „Las mi powiedział”, wydanej w 1969r. Uczestniczył też w licznych spotkaniach autorskich z uczniami, dorosłymi czytelnikami, leśnikami. Zmarł w Krakowie 22 września 1973r. Prochy pisarza zostały sprowadzone do Gorzowa i spoczęły obok żony Felicji (zm. 1969) na cmentarzu przy ul. Żwirowej.

Korsak wydał 13 książek m. in. „Puszcza Rudnicka”(1936), „Ku indyjskiej rubieży” (1957), „Leśne ognisko” (1959), „Las mi powiedział”(1969), „Od Anińska do Gorzowa: Z życia i twórczości Włodzimierza Korsaka” (1987), „Tamte polowania”(1983).

W leśnictwie Kłodawa koło Gorzowa znajduje się stała ekspozycja poświęcona życiu i twórczości Włodzimierza Korsaka.

 

[1]  Ze strony http://www.rudninkai.lt/

[2] Ze strony http://www.rudninkai.lt/

[3] Kurjer Wileński, R.12, nr 113 (1935)

[4] Kurjer Wileński wraz z Kurjerem Wileńsko-Nowogrodzkim, R.14, nr 275 (6 października 1937r.)

[5] S. Rabinowiczówna Wilno w powstaniu roku 1830/31 Wilno 1932r.

[6] Michał Elwiro Andriolli urodził się 2 listopada 1836r. w Wilnie. Zmarł 23 sierpnia 1893r.. Ojciec jego, Franciszek, przybył do Polski wraz z armią napoleońską, ożenił się i osiadł na stałe Wilnie. Michał, syn Polki i Włocha - kpt. wojsk napoleońskich od 1812r. mieszkającego w Wilnie. Absolwent Akademii Sztuk w Petersburgu. Organizator powstania styczniowego w pow. trockim. Ranny w bitwie pod Dubiczami, aresztowany w październiku 1863r., W latach 1866-71 był zesłany do Wiatki. W 1871r. po manifeście carskim powrócił z zesłania. W 1881r. Andriolli otrzymał zamówienie na wykonanie ilustracji do "Pana Tadeusza". "Pan Tadeusz" z ilustracjami M. E. Andriolliego został wydany w 1881r. we Lwowie nakładem Księgarni F. H. Richtera (Altenburg).

[7]  Cz. Malewski, Rody i herby szlacheckie na Litwie, Nasza Gazeta, Nr 1 (490)

[8] St. Zieliński Bitwy i potyczki 1863-1864 Wyd. Muzeum Narodowe w Rapperswilu 1913r. s. 281

[9] Tamże

[10Tamże

[11Tamże

[12]T. Siedlar-Kołyszko, Rudniki Królewskie, Nasza Gazeta, Nr 8 (547)

[13] M. Wardzyńska Sytuacja ludności polskiej w Generalnym Komisariacie Litwy, czerwiec 1941-lipiec 1944, Agencja Wyd. Mako, 1993r., s. 142, Józef Mackiewicz Nie trzeba głośno mówić s. 437

[14] K. Krajewski, Ziemia Nowogródzka i Grodzieńska. Polskie cmentarze i groby wojenne oraz miejsca pamięci narodowej, Wyd. A. Marszałek, Toruń 2004r.

[15]Cz. Miłosz, Abecadło Miłosza, Wyd. Literackie, 1997r.

[16]  Cz. Miłosz, Wiersze tom V

[17]  Cz. Miłosz Rodzinna Europa Kraków 2001r.

[18]  Cz. Miłosz, Abecadło Miłosza, Wyd. Literackie, 1997r.

[19]   Strona internetowa biblioteki V Liceum Ogólnokształcącego im. Włodzimierza Korsaka w Gorzowie Wlkp.

 

 

Z prasy o Puszczy Rudnickiej

 

Z Puszczy i o Puszczy Rudnickiej (Wacław Odyniec)

Pełne niezrównanego piękna dzikie odludne uroczyska, nastrojowe i jedyne w swoim rodzaju poważne bory sosnowe, tryskające życiem wesołe lasy liściaste, spokojne, jak balsam na rany duszy ludzkiej działające, puszczańskie jeziora".
Włodzimierz Korsak
— Puszcza Rudnicka.

Ubiegłą niedzielę zamierzałem poświęcić się lekturze, - leży na biurku nierozcięty egzemplarz książkę Marschalla Saandersa p t. „Pamiętnik Kundla” , który przeczytać mi radził mój dobry znajomy, za zdecydowanego mi zan iro pa nie bez słuszności uchodzący. Zachęcający ty tu ł książki, niemniej obiecująca treść jej, szczególnie w śród powodzi bezwartościowych częstokroć i nikomu niepotrzebnych pamiętników i wspomnień...
— Warto przeczytać „Pamiętnik Kundla" - mówi ów znajomy - nabierze pan zaufania do zwierząt które mają swoją, dla ludzi niezrozumiałą, duszę, utwierdzi się przytem w przeświadczeniu, iż tylko człowiek może być wyrafinowanym zbrodniarzem i zimnym mordercą...W sobotę późnym wieczorem wpadł do mnie Wł. L. z propozycją podjęcia niedzielnej w cieczki do Puszczy Rudnickiej; jemu tedy zawdzięcza Czytelnik, iż w miejscu recenzji „Pamiętnika Kundla" ma coś w rodzaju felietonu turystycznego. Odcinek drogi Jaszuny - Rudniki- Kiernowo nie pozostawia wrażeń przyjemnych w pamięci mającego nostalgię do lasów wycieczkowicza, nastrój jego psują na każdym kroku widoczne sztuki z wielkim rozmachem prowadzonej „gospodarki" leśnej", niewesołe budzą się refleksje w obliczu ciężkich ran, zadawanych resztkom lasów puszczańskich, na widok przerażających swoim i rozmiarami przestrzeni poleśnych. i nagromadzony tu i owdzie w dużych ilościach w pobliżu toru przeprowadzonej w zeszłym roku kolejki gospodarczej Jaszuny - Zegaryno, nie obrobiony materiał drzewny, stanowiący widomy znak intensywnej eksploatacji drzewostanów silnie przetrzebionych lasów Puszczy Rudnickiej bynajmniej nie upoważnia do optymizmu, jeśli chodzi o przyszłość naszych lasów.
Wzdłuż drogi Rudniki - Kiernowo rozpościerają się w złotych blaskach lipcowego słońca skąpane duże połacie zalesienia sztucznego, do nazwy upraw leśnych pretendujące. Z prawej strony drogi - ponure cmentarzysko leśne, zorane i świeżo zalesione. Niby nagrobki, sterczą tu czarne pniaki, czerwonem i kwiatami ziela St. Antoniego (wierzbówka wąskolistna) tu i owdzie otulone. Pustka i martwota. Rozsiane wśród żwirowatych piasków blado – niebieskie jasieńca piaskowego kwiaty złocące się na przeraźliwie szarym tle otoczenia cytrynowo - żółte nieśmiertelniki (kocanka piaskowa) jakby łagodzą smutek roztaczającego się przed oczami krajobrazu. Z lewej strony ciągną daleko uprawy leśne, niezawsze entuzjazm wywołujące. Siedzimy u stóp starej sierocej sosny, rozkoszując się bezmiarem wolnej przestrzeni. W pobliżu ani śladu ludzkiego osiedla.
Ciśnie się do mózgu słyszana niegdyś sentencja starego leśnika. „Sadzenie lasu przypomina złożenie w banku złotówki po przehulaniu tysięcy". Może i słuszna...
Osada Kiernowo w śród lasów błotnych rzucona,-w nieznacznej od niej odległości iskrzy się w słońcu taflą swych wód nieporównane w swym uroku jeziora leśne, dobrze nam z cyklu poprzednich wycieczek pamiętne. Nad jeziorem Kiernowskicm cisza przytłaczająca, której uroczystego nastroju, poza lekkim poszum em trzcin nadbrzeżnych, żadne nic mącą szmery i odgłosy; powietrze przesycone zapachem mchów i traw błotnych; z plątaniny przybrzeżnej roślinności wy nurzają się ciem no - różowe kwiaty storczyków krwistych (Orchis incarnatus).

Trudno wyobrazić sobie coś co by miało więcej dostojeństw a, aniżeli ciągnący się zwartym kompleksem na przestrzeni 9-ciu km. po obu stronach niezwykle urozmaiconej drogi leśnej Kiernowo - Wisińcza, las mieszany, gdzie respektowane są dotychczas prawa Natury, dokąd nie wdarła się jeszcze te prawa łamiąca ręka człowieka. Nie na bogactwie zdatnych na w rąb drzewostanów polega urok w mowie będącego obiektu leśnego, - uwagę wycieczkowicza przykuwa do siebie kalejdoskopowość widoków, a czciciela kultu przyrody surowe piękno dzikich ostępów i uczucie grozy i trwogi budzących przepastnych uroczysk.

W zależności od struktury terenu widzieć tutaj możemy najrozmaitsze typy zespołów drzewstwa począwszy od wysokopiennego boru, a skończywszy na mszarach karłowatej obumarłej sosny, — partje leśne to przeważnie już to sosny wyniosłej, już to przysadzistego świerka, — rejony światła i słońca miejscami pełne, mroku cieniu gdzieindziej pogrążone. Jeśli instynktowi włóczęgowskiemu posłuszny, zapragnąłbyś w głąb ostępów leśnych przeniknąć, wiedz, że nie zawsze ci to się uda: uszedłszy zaledwie pół km od drogi, znajdziesz się na rozhuśtanej powierzchni bagna, nogi zaczną grzęznąć w mchu i zapadać i z pewnością nie dotrzesz do widniejącej wśród błot tych wyspy leśnej. Podczas gdy piszący te słowa siedzi przed domkiem myśliwskim, na grubym wypróchniałym pniu osiny towarzysz jego wycieczki czyni bezskuteczne próby zapuszczenia się jądro gęstwiny, w nadziei ujrzenia dzika, którego ślady w postaci świeżo porytej ziemi na każdym kroku są tu widoczne.
Z gąszczu krzewów płynie nieśmiały szczebiot drobnego ptactw a, z konarów starego brodatego świerka donosi się gruchanie dzikich gołębi, z błękitnych przestworzy daleko w las leci przenikliwy pisk wielkiego jastrzębia...
Mamy poza sobą 9 km- drogi a jeszcze nie spotkaliśmy ani jednego człowieka i nie widzieliśmy — co odnotowania jest godne — rzucających się w oczy owoców jego niszczycielskiej działalności.
Licząca kilku gospodarzy osada Wisińcza, malowniczo położona wśród lasów, na prawym brzegu rzeczki tejże nazwy, niedaleko jej ujścia do Solczy(dopływu Mereczanki). Jesteśmy gośćmi p. W. L. gorliwego leśnika i przemiłego człowieka. W. L szczyci się uprawami leśnymi, których obszar wynosi z góra półtora tysiąca ha powierzchni. Zaprasza do obejrzenia wieloletniej jego pracy na tym zapomnianym przez świat i ludzi skrawku puszczy, solennie przy tem obiecuje pokazać nam łosia, o ile zgodzimy się zostać do jutra. Nie brak nam chęci zatrzymania siew Wisińczy zatrzymania się w Wisińczy do dnia następnego, na tę przyjemność jednak nie możemy sobie pozwolić.
Dalsza trasa wycieczki Wisińcza- Zygmunciszki, szosa Wilno— Grodno nastręcza nam sposobności poznania przytykającego do rzeki Solczy Nadleśnictwa Olkienickiego. gdzie się w dobrym dotąd stanie przechował sosnowo - świerkowy starodrzew, a zarazem pełni niezapominanych chwil wśród pogodnego i spokojnego nastroju odsłaniających się z wysokiego wzgórza widoków na bujne, kwieciem przetkane, łąki nadsolczańskie.
Zwiedziliśmy zakątek Puszczy Rudnickiej, puszczy tak bardzo rzewnej dla miłośnika lasów, a tak obojętnej dla ogółu kusiliśmy się zajrzeć w jej sanktuarium skąd nie przestaje bić mimo ustawicznego jej niszczenia, źródło niezniszczalnego piękna przyrody, sililiśmy się wreszcie w bezradnych choć pietyzmem dla puszczy nacechowanych słowach, tego piękna szczegóły odtworzyć, co nam się nie udało. Z tego sobie sprawę zdajemy.
 w lipcu 1939 r.
Głos Narodowy 16 lipca 1939 roku nr 194