Jesteś tutaj

W drodze do Solecznik

  • Increase
  • Decrease
  • Zwykły

Obecny rozmiar: 100%

Odległości drogowe z Solecznik:
Alytus (Olita) 117 km, Kowno 140 km, Kłajpeda 348 km, Mariampole 86 km, Możejki 373 km, Łoździeje 172 km, Połąga 361 km, Poniewież 182 km, Szawle 261 km, Taurogi 286 km, Telsze 332 km, Troki 65 km, Uciana 142 km, Wilno 45 km.

Odległości w rejonie - od Solecznik: Ejszyszki 33 km, Butrymańce 17 km, Koleśniki 44 km, Kamionka 9 km, Jaszuny 16 km, Biała Waka 32 km, Dziewieniszki 30 km, Turgiele 21 km, Taboryszki 30 km, Narwiliszki 44 km, Wersoka 40 km.

 

Zanim pokonamy kilkaset kilometrów i dotrzemy do Solecznik warto zwócić uwagę na kilka miejsc i miejscowści które leżą tuż przy trasie a ze względu na ich charakter i wydarzenia jakie zaszły warto o nich co nieco wiedzieć...

Wskazówki co do bazy gastronomicznej:

Polecamy zajazd "Gospodę " na granicy w Ogrodnikach -  zarówno do żywienia małych grup jak i wycieczek autokarowych (tel. kontaktowy: 87 517 20 65 lub kom. +48 502 415 062). Obok znajdują się kantory wymiany walut - czynne całą dobę. Droga krajowa Nr 19, potem Nr 8 i Nr 16 są słabo wyposażone w zajazdy, bary czy restauracje -  dlatego nie warto eksperymentować i liczyć, że z  "marszu"  uda się wyżywić dużą grupę. Najlepiej posiłki rezerwować odpowiednio wcześniej.

 

PUZIOWE DOŁY  (wąwóz lessowy w gminie Trzydnik Duży, pow. kraśnicki, na płn. od Rzeczycy Ziemiańskiej). Tu w kwietniu 1944 roku komunistyczne ugrupowania spod znaku AL - GL dokonały zbrodni na kilkunastu mieszkańcach wsi Dąbrówka i Potok Stany. Do dziś nie ustalono miejsca pochówku pomordowanych.

600 km do Solecznik

W Olbięcinie z drogi krajowej Nr 74 należy skręcić w kierunku Stalowej Woli. Po przejechaniu 5 km, w Trzydniku Dużym kierujemy się w stronę Potoka Wielkiego a w miejscowości Rzeczyca Ziemańska na północ w stronę Rzeczycy Księżej (4 km). Po przejechaniu 1,5 km stajemy na drodze w odległości 400 m od wylotu wąwozu Puziowe Doły.

Można też dojechać z drogi krajowej Nr 19. Za Słodkowem należy skręcić w kierunku na Węglin. Po przejechaniu ok. 6,5 km znajdziemy się w Kolonii Rzeczycy Ziemiańskiej, koło wąwozu, który leży na północ od drogi.

Puziowe Doły na Wig-owskiej mapie

Zbrodnia doskonała czyli ponura tajemnica Puziowych Dołów.

Minęły już na szczęści czasy kiedy o pewnych ludziach i zdarzeniach można było mówić albo dobrze albo wcale. W drugim przypadku równało się to przemilczaniu. Można też było mówić szeptem i to jeszcze trzeba było wiedzieć do kogo. Władza miała uszy i oczy szeroko otwarte i bezpodstawnie liczyła, że pewne sprawy nigdy nie ujrzą światła dziennego.
Jest takie zdarzenie, które wydarzyło się co prawda w okresie okupacji hitlerowskiej, ale było przedsmakiem tego co miało się zdarzyć w okresie okupacji sowieckiej. Są „bohaterowie” tego wydarzenia, są jeszcze świadkowie (jeszcze bo wkrótce pewnie odejdą z tego świata doczesnego), były ofiary – nie ma tylko ich szczątków doczesnych. Zbrodnia została popełniona przez wydawałoby się ludzi bez skazy czyli „partyzantów” – morderców spod znaku Armii Ludowej. W peerelowskiej historiografii to ludzie bez skazy. Walczyli o jedynie słuszną Polskę, przy okazji mordując i rabując kogo się tylko dało.
Mija 70 lat kiedy to 19 kwietnia 1944 roku, w poniedziałek, bojówki komunistyczne, w skład których wchodzili mieszkańcy sąsiednich miejscowości w tym z Potoka Wielkiego i Rzeczycy dokonały mordu na kilkunastu mieszkańcach Potoka Stanów i Dąbrówki. Potok Stany i Dąbrówka znajdowały się w ówczesnej gminie Potok Wielki a większość jej mieszkańców to żołnierze bądź zwolennicy Armii Krajowej i Narodowych Sil Zbrojnych. Leżąca kilka kilometrów dalej Rzeczyca to bastion komunistów zwana też „Małą Moskwą”
Tragedia mieszkańców wsi Potok Stany i Dąbrówka rozpoczęła się 1 kwietnia 1944 r, kiedy to kilkuosobowa grupa alowców pod dowództwem pochodzącego z Łysakowa „Grzybowskiego” (Władysław Skrzypek) najechała domostwo rodziny Kobylarzów w Dąbrówce.

 

Prawda Peerelowska

Komunistyczna historiografia dowodziła, że "Grzybowski" przyjechał w celu uzyskania porozumienia  z "Dębem" Kobylarzem. Gdy Kobylarzowie zobaczyli podążających w stronę ich domu uzbrojonych  bandytów w domu przebywał chory Mieczysław Kobylarz. Mieczysław Kobylarz podjął decyzję: uciekać i schronić się w zabudowaniach gospodarczych. Niestety na podwórzu padł przeszyty przez Grzybowskiego serią z pistoletu maszynowego. W domu przebywały w tym czasie siostra i matka Mieczysława. Kobiety nie zważając na niebezpieczeństwo wniosły ciężko rannego Mieczysława do domu. Na ten widok bandyci z AL-u cofnęli się na drogę, chwilę później jeden z nich wrócił do chałupy i trzema strzałami dobił ciężko rannego Mieczysława. W sąsiedztwie przebywał brat Mieczysława, 16-letni Wojciech Kobylarz. Kiedy zorientował się co zaszło przebiegł poza stodołami do swoich zabudowań. Ze schowka wydobył karabin i wbiegł do stodoły. Przez dziurę między deskami wycelował i oddał strzał. Kula przeszyła „Grzybowskiego”. Zdarzenie to zostało tak opisane przez Zbigniewa Załuskiego w książce „Czterdziesty czwarty” – Czytelnik, W-wa 1984.
„1 kwietnia dowódca 1 brygady AL. Im. Ziemii Lubelskiej ,kpt. Grzybowski (Władysław Skrzypek) w czasie inspekcji placówek i grup wypadowych Al. W gminie Potok postanowił zajechać do dowódcy obcej – kto wiedział na pewno czyjej? – placówki zbrojnej w Dąbrówce, do „Dęba (Kobylarza). Chciał z nimi omówić sytuację w terenie, ostatnie starcia, nieporozumienia i strzelaniny. Spotkanie było zapowiedziane. Ostrzegany przez kolegów „Grzybowski’ odpowiedział, że jedzie przecież do kolegi z przedwojennego wojska i nic złego nie może go tam spotkać- był niegdyś podoficerem zawodowym i „Dęba„ istotnie znał osobiście.... Przed kuźnią Kobylarza powitał ich niespodziewanie ogień z broni automatycznej. Przyduszony ogniem do Ziemi „Grzybowski” wołał, że nie przyjechał się bić tylko rozmawiać.... Ciężko ranny w brzuch zamarł po kilku godzinach”.
Wersja którą przytacza Załuski obowiązywała przez ponad 40 lat.
Pozostali członkowie bojówki widząc, że nie mają szans na wycofanie się bez dalszych strat, zatrzymali sanie koło tzw. sklepu żydowskiego i wzięli czworo zakładników, napotkanych po drodze mieszkańców wsi Dąbrówka: Michalinę Nosal z dwojgiem dzieci (Stanisław lat 10 i Kazimiera lat 8) oraz Jana Zioło. Uciekali w kierunku wsi Kolonia-Stany i Osinki i dalej do Rzeczycy Ziemiańskiej. W pobliżu przejazdu kolejowego umarł „Grzybowski”, a zakładnicy zostali wypuszczeni. Tu zakładnicy zostają zwolnieni.....

Śmierć „Grzybowskiego” była powodem wydania specjalnego rozkazu przez komendanta okręgu lubelskiego AL. „Moczara” (prawdziwe nazwisko Diomko, po wojnie funkcjonariusz UB, znany jak gen. „Mieczysław Moczar”).

13 kwietnia 1944r. nakazał on swoim podwładnym: „Za zbrodnie popełnione przez zbirów faszystowskich we wsi Potok dowództwo AL winno wyciągnąć najsurowsze konsekwencje do kary śmierci wszystkich winowajców tej zbrodni, pośrednich i bezpośrednich”.

W południowej Lubelszczyźnie trwa otwarta wojna pomiędzy Narodowymi Silami Zbrojnymi a rosnącą w słę w oczekiwaniu na wkroczenie Armii Czerwonej czerwoną partyzantkę spod znaku AL_GL.

 

Tragedia mieszakańców wsi Potok Stany i Dąbrowka

19 kwietnia 1944 roku wsie Potok Stany i Dąbrówka zostały otoczone przez komunistyczne bojówki Al. Były to bandy „Maksyma” (Andrzej Flis), „Przepiórki” (Edward Gronczewski), „Cienia” (Bolesław Kowalski), „Zbyszka” (Zbigniew Pietrzyk) „Bogdana”- (Aleksander Szymański), oraz jaczejka komunistyczna z Rzeczycy Ziemiańskiej. Bandyci zatrzymali 13 mężczyzn których podejrzewano o sympatię do Armii Krajowej i Narodowych Sił Zbrojnych. Byli to ksiądz Aleksander Markiewicz – proboszcz parafii polskokatolickiej (tzw. narodowej) w Dąbrówce, Lucjan Duma, Piotr Kobylarz, Władysław Krzyżak, Stanisław Krzeszowski, Paweł Balawander, Józef Grzyb, Stanisław Gęborski, Adam Zioło, Adolf Zioło, Wacław Dyjewski, Franciszek Kania i Kazimierz Baran. Kazimierz Baran wraz ze Stanisławem Siembidą, Stanisławem Krzeszowskim i Wacławem Dyjewskim ujęci zostali na strychu chlewika należącego do jego matki. W tamtych czasach młodzi ludzie dla bezpieczeństwa nie nocowali w domach. Przyszedł po nich znany im Stanisław Kosior z Potoka Wielkiego a na dole czekali pozostali członkowie bandy. Zabudowania zostały ograbione z co cenniejszych rzeczy.
Zatrzymanych odprowadzono do opuszczonego, pożydowskiego domu w Dąbrówce, tam było już 10 zatrzymanych wcześniej. W krótkim czasie do domu przyprowadzono kolejnych mężczyzn oraz jedną kobietę, Kobylarzową, żonę Piotra. Ta starsza kobieta była pobita i pokrwawiona. Zatrzymanych pilnowała grupa bandytów pod dowództwem Jana Dorsza ps. "Jędruś" (wysiedlony z Poznańskiego), towarzyszył mu „Zając„ Czesław Olszewski – również wysiedlony z Poznańskiego. Wkrótce Dorsz odjechał konno do pobliskiego Potoka, gdzie w zabudowaniach należących do Mecha kwaterowało główne dowództwo komunistycznej bandy. Całością dowodził „Maksym (Andrzej Flis  z Krzemienia). Tam też zdecydowały się losy zatrzymanych. Dorsz po powrocie nakazał dalsze zatrzymanie trzynastu ludzi. Następnie pobito Piotra Kobylarza i „narodowego” księdza Markiewicza. Następnie Dorsz zwrócił się do zatrzymanych: kto chce być zwolniony niech odda broń! Zgłosił się Gęborski, poszło za nim kilku bandytów, oddał karabin ale nie został zwolniony. Wyprowadzono Kazimierza Barana i „Zając” zażądał od niego broni, Baran nic nie odpowiedział. Polecono mu kopać grób. W tym czasie pojawiła się jego matka Marianna Baran z domu Kobylarz. Kobieta błagała o uwolnienie syna, próbując zaprosić bandytów na śniadanie, licząc że w ten sposób ocali syna. Gdy grób był już wykopany „Zając „Czesław Olszewski oddał całą serię  z pistoletu maszynowego zabijając 23-letniego Kazimierza Barana. Następnie zastrzelono Józefa Grzyba, upośledzonego umysłowo. Grób dla niego wykopali ksiądz Markiewicz i Piotr Kobylarz. Bandyci zamordowali też Stanisława Krzeszowskiego, któremu siekierą na pniaku odrąbywano po kawałku nogi, po czym ciało zakopano w oborze. Po przesłuchaniu zwolniono kilku zatrzymanych: Mieczysława Legockiego, Jan Topolskiego, Stanisława Siembidę. Następnym wyczytanym był Paweł Balawander. O jego losie zdecydował Kazimierz Ślusarz, podobnie o losie Adama i Adolfa Zioło zdecydował Stanisław Kosior. Do grupy zatrzymanych dołączono Władysława Krzyżaka i Wacława Dyjewskiego. Podjechały dwie furmanki na które wprowadzono zatrzymanych, wykręcając im ręce do tyły i krepując powrozami.  Wozy odjechały w kierunku Potoka. W Potoku trzymano pojmanych w zabudowaniach Dąbkowskich, pastwiąc się nad nimi. Szczególnie okrutnie potraktował Edward Piwiński Lucjana Dumę.
W godzinach wieczornych zatrzymanych mężczyzn bada uprowadziła w stronę Rzeczycy. Tam w wąwozie o nazwie Puziowe Doły rozegrał się kolejny akt dramatu. Na uprowadzonych czekał już wykopany dół... bandyci starają się zmusić księdza Markiewicza by wszedł na drzewo i wygłosił kazanie - ksiądz odmawia, wtedy rozwścieczeni bandyci przywiązują go do drzewa i podpalają ogień. Tak ginie ksiądz Markiewicz. Z kolei Lucjan Duma – przed wojną służył w Straży Prezydenckiej na Zamku Królewskim w Warszawie- zostaje rozerwany końmi. Pozostali pojedynczo podprowadzani nad dół i strzałami w tył głowy pozbawiani życia. ....
20 kwietnia do wsi Zielonka wysłana została Marianna Igras – siostra Lucjana Dumy. Jakiś napotkany młody człowiek oznajmił jej, że poprzedniej nocy wszyscy zatrzymani zostali zabici i tam pogrzebani. Następnego dnia we wskazane miejsce dotarły Julia Duma, Rozalia Duma i Marianna Igras. Mimo pogróżek i odpędzania przez chłopa orzącego opodal ziemię kobiety odkopały dół. Znalazły tam dużo zakrzepłej krwi, pokrwawiony powróz, onuce i czapkę. Czapka ta przyniesiona do wsi została rozpoznana przez matkę Franciszka Kani jako należąca do syna... Z kolei kobiety udały się do pobliskich zabudowań pytając gdzie przewieziono zwłoki zamordowanych. W odpowiedzi usłyszały, iż wywiezione je i zakopano w innym miejscu...

 

O zbrodni po latach

Do dnia dzisiejszego nie udało się odnaleźć miejsca pochówku zamordowanych. W 1996 roku Telewizja Polska wyemitowała film pt. „Puziowe Doły”. Większość występujących przed kamerami potwierdziła przedstawioną wersję wydarzeń. Domniemani mordercy (część spośród nich występowała przed kamerami – ich nazwiska zagłuszano w programie) - zasłaniali się brakiem pamięci. Co ciekawego-  KRRiT po emisji programu - rozpatrywała skargę na  przedstwienia w złym swietle "żołnierzy Armii Ludowej".

Puziowe Doły - widok od wschodu, fot.aut.

Dane nam było doczekać wolnej Polski, ale tej ponurej tajemnicy jak do tej pory nie udało się rozwikłać. Gdzie znajdują się szczątki bestialsko zamordowanych ludzi?.

 

 

Puziowe Doły - fot. aut

Dlaczego oprawcy nie zostali przynajmniej publicznie napiętnowani? Co robi prokuratura i Główna Komisja Badania Zbrodni Przeciwko Narodowi Polskiemu i Instytut Pamięci Narodowej? Od kilku lat trwa swoisty pingpong: a sprawa jakoś nie może znaleźć finału tj. przynamniej znalezienia miejsca pochowku i sprawienia godnego pogrzebu niewinnie pomordowanym ludziom. Czy tak Ojczyzna ma spłacać długi swoim synom, którzy o nią walczyli? Czy oprawcy mają

 

Puziowe Doły - zapalone znicze - i tylko tyle???? fot. aut.

jakikolwiek prawo pobierać „zasłużone” emerytury i dodatki z tytułu odznaczeń i stopni?. Wsród nich było kilku odznaczonych przez władze PRL-u Krzyżami Virtuti Militarii! Po śmierci mieli uroczyste pogrzeby i miejsca pochówku w Alei Żasłużonych na warszawskich Powązkach!.To wszystko woła o pomstę do nieba bo na ziemi jakoś nie mogą doczekać się finału! Organa ścigania prześcigają się w tworzeniu przeszkód i tłumaczeniu dlaczego nie mogą się zająć tą sprawą... To zaiste chichot historii. Tak nam minęło 70 lat i 25 lat wolnej Polski!

 

Zródła:

Marcin Zaborski, "Dzielni chłopcy AL-owcy," Gazeta Polska, 28 września 1995, s. 10-11;
Marek Jan Chodakiewicz Narodowe Siły Zbrojne „Ząb przeciwko dwóm wrogom”, Wyd. II. W-wa 2005,
Ponura tajemnica Puziowych Dołów, Gazeta Janowska,
Pismo „Nieobojętni” (wychodziło w Janowie Lubelskim w latach 90. tych XX w.)
Film w dokumentalny w TVP PUZIOWE DOŁY, reż. H. Jantos TVP prod. 1996,
Danuta Wraga-Ruszkiewicz Czas lęku i nadziei.  Wyd. II Kraków 2000 (Biblioteka Centrum Dokumentacji Czynu Niepodległościowego t. 5)

Było... nie minęło TVP film dokument. O/Lublin, red. A. Sikorski emisja z 10 listopada 2012r.

 

KĄKOLEWNICA

 

Kąkolewnica to duża miejscowośc w woj lubleskim , pow. radzyński, położona przy drodze krajowej nr 19.

W odległości 2 km na zach. od centrum osady znajduje się uroczysko Baran. Z drogi krajowej nr 19 należy skręcić w stronę Kąkolewnicy Połnocnej. Tu, w lesie w latach 1944-45 zostało zamordowanych co najmniej kilkuset żołnierzy podziemia niepodleglościowego.

Uroczysko Baran oznczono czerwoną czcionką

Jesienią 1944 roku sztab II Armii WP, Sąd Wojskowy i Informacja Wojskowa II Armii WP stacjonowały w Kąkolewnicy i trwało to do przełomu stycznia i lutego 1945 roku. W pobliżu były dwa obozy NKWD, w których przetrzymywano Polaków podejrzanych o „działalność kontrrewolucyjną”, funkcjonowały tam także agendy GRU. Zwożono tu zatrzymanych żołnierzy AK m.in. 27 Wołyńskiej Dywizji Piechoty, członków oddziałów WiN-u i BCh. Systematycznie i kolejno aresztowani byli także oficerowie i żołnierze, którzy wstąpili w szeregi Wojska Polskiego. Jednostki II Armii WP były formowane w trudnych warunkach, przy brakach w umundurowaniu i wyżywieniu. Ponadto oficerowie byli w znacznej części niepolskiego pochodzenia, w szeregach II Armii panowała atmosfera podejrzeń i inwigilacji, Polacy byli pod nadzorem organów informacji. Te czynniki powodowały dezercję, o którą posądzani byli i za którą skazywano nawet żołnierzy oddalających się z szeregów do pobliskich domów po żywność. Na więzienia przeznaczono zabudowań gospodarczych, strychy, piwnice oraz  ziemianki. Od września 1944 r. do listopada 1945 r. przebywało tu 2500-3000 osób. Aresztowani przetrzymywani byli w nieludzkich warunkach: w przepełnionych pomieszczeniach, ziemiankach zalanych wodą, bez dostępu światła. Systematycznie ich głodzono. Przesłuchania odbywały się w języku rosyjskim. Trwały one zazwyczaj wiele godzin, prowadzone były zwykle w nocy, ze stosowaniem przymusu psychicznego i fizycznego.

W okresie stacjonowania w Kąkolewnicy od października 1944 do stycznia 1945 Sąd Wojskowy II Armii skazał 144 osoby, w tym 61 na śmierć, z czego wykonano 43 wyroki śmierci. Zabitymi byli z reguły żołnierze i oficerowie AK. Wyroki wykonywał naczelnik więzienia sierżant Bazyli Rogoziński.

Egzekucji dokonywano w kąkolewnickich lasach na uroczysku zwanym Baran. Rozstrzeliwano tam skazanych przez sąd wojskowy jak i prawdopodobnie bez postępowania sądowego. Do dzisiaj nie wiadomo, ile spoczywa tam ciał zamordowanych żołnierzy AK i NSZ.

Miejsca egzekucji nie były oznaczane, po zakopaniu zwłok osób rozstrzelanych teren ponownie wyrównywano, a następnie maskowano mchem i młodymi sadzonkami drzew. Gdy sztab opuścił Kąkolewnicę w styczniu 1945 roku, dokładnie splantowano ziemię, a na wiosnę zasadzono setki młodych drzew. W Kąklewnicy przebywał oczywiście gen. Karol Świerczewski.

Po latach deszcze zaczęły wypłukiwać kości i czaszki pomordowanych. W 1980 roku wykopano symboliczną mogiłę. 8 marca 1990 roku Prokuratura Rejonowa w Radzyniu Podlaskim wszczęła śledztwo w sprawie kąkolewnickiej zbrodni. Od 25 do 27 kwietnia przeprowadzono ekshumację w obrębie istniejącej symbolicznej mogiły. Wydobyte we wskazanym miejscu kości ludzkie były szczątkami 12 mężczyzn w wieku 20-60 lat. W terenie o powierzchni 10 na 10 m odkryto cztery oddzielne mogiły, zwłoki zakopane były na głębokości 50-120 cm. Stan szczątków i ich usytuowanie w mogiłach świadczyły o wyjątkowej brutalności wykonawców egzekucji i ogromie cierpień ofiar.

Biorąc pod uwagę całokształt ustalonych w śledztwie okoliczności dotyczących wydarzeń w Kąkolewnicy na przełomie lat 1944/45 należy stwierdzić, że bez wątpienia w lesie „Baran” znajdują się inne nieznane dotychczas mogiły osób rozstrzelanych w wyniku wykonywania wyroków śmierci orzekanych przez sąd II Armii WP”, bo „nie jest wykluczone, że w tym lesie jak i w lasach rejonu Kąkolewnicy dokonywali egzekucji również funkcjonariusze NKWD zupełnie niezależnie i bez wiedzy sztabu II Armii, według własnego uznania. Wielu bowiem obywateli polskich zginęło w tym czasie bez wieści” – czytamy w Postanowieniu o umorzeniu śledztwa prowadzonego przez Prokuraturę Rejonową w Radzyniu Podlaskim w sprawie zbrodni wojennych rozstrzeliwania żołnierzy AK i innych osób w latach 1944-1945 w Kąkolewnicy.

W skład Sądu Wojskowego II Armii WP wchodzili: prezes płk. Stefan Piekarski oficer armii bolszewickiej od 1920 roku, kpt. Aleksander Tomaszewski oficer Armii Czerwonej, Tadeusz Małecki, Maria Bednarska, Władysław Sobiech, Aleksander Zawirski, Michał Frankowski, Marcin Dancyg, Marian Bartoń. Nie ustalono, kim byli i jakie były ich losy powojenne. Prokuratorem wojskowym II Armii WP był Prokopowicz, szefem oddziału śledczego Wydziału Informacji Czewyczałow, szefem Wydziału Informacji Wozniesienskij, śledztwa prowadził Bołdyrow. „Ich imiona nie są znane. Najprawdopodobniej wszyscy byli oficerami NKWD w polskich mundurach”- czytamy w Postanowieniu o umorzeniu śledztwa.

Dochodzenie w sprawie masowego ludobójstwa jako pierwszy, już w lutym i marcu 1946 roku, podjął Inspektor Inspektoratu Północ Biała Podlaska organizacji WiN Jan Szatyński – Szatowski ps. „Wrzos”, „Jemioła”, „Burian”, „Zagończyk”, „Dziryt”. Na podstawie informacji zawartych w złożonych pod przysięgą relacjach zbiegłych więźniów i żołnierzy LWP ustalił i odnalazł 3 zbiorowe mogiły rozstrzelanych na terenie Kąkolewnicy. Zebrane relacje znalazły się w posiadaniu UB w czasie, gdy ppłk „Wrzos” przebywał w areszcie. Podczas przesłuchań stosowali wobec niego najbardziej brutalne metody, a przedmiotem ich zainteresowania była wyłącznie jego wiedza na temat wydarzeń z Kąkolewnicy oraz nazwiska osób, które mogły znać te fakty. Sąd I Instancji skazał Szatyńskiego na 9-krotną karę śmierci. Jeszcze w latach 60 usiłowano go zastrzelić, podejmowano próby podpalenia jego domu.

 

Dowody zbrodni dokonywanych przez Informację Wojskową LWP, NKWD i UB zbierał także ks. Lucjan Niedzielak ps. „Głóg”, kapelan 35 pułku AK stacjonującego w lasach Kąkolewnickich i Polskowoli, dowodzonego przez mjr. Ksawerego Witkowskiego „Millera”. Od kwietnia 1943 r. ks. Niedzielak administrował parafią Polskowola, sąsiadującą z parafią Kąkolewnica. Z powodu zainteresowania kąkolewnicką zbrodnią był inwigilowany przez UB, otrzymywał anonimy z pogróżkami. 5 lutego 1947 roku dwóch funkcjonariuszy UB z Radzynia Podlaskiego zamordowało go trzema strzałami w głowę. Ciało kapłana odnaleziono w pobliżu plebańskiej stodoły. 11 lutego jego zwłoki pochowano na cmentarzu w Hadynowie.

Jerzy Skoliniec ps. „Kruk” odnalazł kąkolewnickie miejsca straceń i w 1947r. posadzono na grobach małe sosenki, z których część uschła. Szanse na przeprowadzenie wówczas śledztwa były nikłe. Brak było dostępu do oficjalnych informacji na ten temat. Wszyscy, którzy coś o tym wiedzieli, przebywali w więzieniach, sowieckich łagrach albo byli zastraszani lub umierali. Ppłk. Jan Szatyński – Szatkowski do końca życia (zm. w 1988 r. w Poznaniu) zbierał informacje o zbrodni w Kąkolewnicy. Według jego ustaleń z roku 1946 i z lat 80 w Kąkolewnicy i okolicy rozstrzelano 1500-1800 osób. Większość pogrzebano w lesie Baran, w czasie wojny w warunkach przyfrontowych mogło się zdarzyć, że grzebano ciała umarłych przy aresztach czy więzieniach.

 

Powrót do tematu kąkolewnickiej zbrodni nastąpił już w roku 1980, za czasów „Solidarności”, stan wojenny przerwał to jednak na całą dekadę. Śledztwo w tej sprawie wszczęła Prokuratura Rejonowa w Radzyniu Podlaskim 8 marca 1990 roku. Częściową ekshumację udało się przeprowadzić od 25 do 27 w obrębie istniejącej symbolicznej mogiły. W ciągu trzech dni z dwóch dołów rozkopanych przez wojsko w czasie trzydniowych prac, wydobyto zaledwie 12 szkieletów. Stan szczątków i ich usytuowanie w mogiłach świadczyły o wyjątkowej brutalności wykonawców egzekucji i ogromie cierpień ofiar.

Jak czytamy w protokole sporządzonym przez Zakład Medycyny Sądowej, skazani mieli wiązane ręce i nogi kablami metalowymi, ręce wykręcone były do tyłu. W chwili zgonu niektóre ofiary miały złamane kości podudzi i ramion, czaszki nosiły ślady urazów mechanicznych zadanych z dużą siłą tępym i twardym narzędziem. W kościach czaszek biegli stwierdzili obrażenia postrzałowe, świadczące o tym, że ofiary ginęły od strzałów w głowę oddawanych w tył lub bok głowy. Jedna spośród odnalezionych czaszek nie była przestrzelona, lecz rozbita. Nie zdołano zidentyfikować żadnej z ofiar, ale wydobyte z grobów podczas ekshumacji przedmioty: buty, łańcuszek ze szczątkami szkaplerza, pierścionek z orzełkiem, haftowana polska gwiazdka wojskowa, okładki modlitewnika, dwa wojskowe, przedwojenne, mosiężne guziki mundurowe, mosiężny wojskowy orzełek – świadczyły, że zabici byli żołnierzami AK. W chwili śmierci rozstrzeliwani mieli na sobie grube okrycia wierzchnie lub kożuchy, co świadczy o tym, że egzekucje były wykonywane późną jesienią lub w zimie. W miejscu ekshumacji odnaleziono dużą liczbę łusek pochodzących od naboi produkcji radzieckiej z roku 1944.

Biorąc pod uwagę całokształt ustalonych w śledztwie okoliczności dotyczących wydarzeń w Kąkolewnicy na przełomie lat 1944/45 należy stwierdzić, że bez wątpienia w lesie Baran znajdują się inne nieznane dotychczas mogiły osób rozstrzelanych w wyniku wykonywania wyroków śmierci orzekanych przez sąd II Armii WP”, bo „nie jest wykluczone, że w tym lesie jak i w lasach rejonu Kąkolewnicy dokonywali egzekucji również funkcjonariusze NKWD zupełnie niezależnie i bez wiedzy sztabu II Armii, według własnego uznania. Wielu bowiem obywateli polskich zginęło w tym czasie bez wieści” – czytamy w Postanowieniu o umorzeniu śledztwa prowadzonego przez Prokuraturę Rejonową w Radzyniu.

 

na podstawie art. A. Wasak Tajemnica uroczyska Baran, za: http://radzyninfo.pl/2013/06/tajemnica-uroczyska-baran/

 

200 km do Solecznik - Giby

GIBY- wieś gminna w powiecie sejneńskim w województwie podlaskim. Kilkanaście kilometrów przed granicą polsko-litewską. Założona w 1594. Dawniej była siedzibą osoczników, strzegących Puszczy Przełomskiej.

fot. Z. Kononowicz

Podczas II wojny światowej i po niej, wieś i okolice były terenem licznych walk partyzanckich z wojskami radzieckimi, niemieckimi, NKWD i UB.

We wsi, tuż przy drodze na Sejny i Ogrodniki znajduje się pomnik ofiar NKWD, zamordowanych w lipcu 1945, projektu Andrzeja Strumiłły. Pomnik przejmujący w swojej wymowie - jeden głaz = jedno życie ludzkie!
W 1991 roku, po przeprowadzeniu ekshumacji w Gibach, ustawiono krzyż na symbolicznej mogile zaginionych.
Obława augustowska (obława lipcowa) – to operacja przeprowadzona w lipcu 1945 roku przez oddziały Armii Czerwonej (385 Pułk Strzelecki Wojsk Wewnętrznych NKWD) oraz wydzielone oddziały LWP (w osłonie oddział z 1 Praskiego Pułku Piechoty) i UB.  Cel: rozbicie i likwidacja oddziałów podziemia niepodległościowego i antykomunistycznego w rejonie Suwałk i Augustowa.

 

 

KOPCIOWO (Kapčiamiestis)

Kopciowo to małe miasteczko położone tuż za granicą Republiki Litewskiej. Aby tam trafić należy na wysokości Sejn skręcić w prawo,  przejechać przez Berżeniki lub jadąc z powrotem z Wilna, za Wiesiejami pojechać na Kopciowo (Kapčiamiestis). Droga przejzdna, lecz momentami jedziemy dróżką o nawierzchni gruntowej niemal leśnym duktem. Odradzamy przekraczanie w granicy w tym miejscu autokarem. Jest to możliwe samochodem osobowym, busem lub jednośladami. W ten sposób można zaoszczędzic około 20 km drogi. Do Kopciowa udajemy sie  aby obejrzeć grób oraz pomnik Emili Plater. Grób znajduje sie na starym, nieczynnym juz cmentarzu położony w płn. częsci miasta, przy Taikos gatve, natomiast pomnik w centrum miasteczka przy ul Witolda, nieopdal kościoła i siedziby gminy. W półncnej części Kopciowa jest jescze jeden krzyż upamiętniający Emilię Plater, znajdujący się przy ul. Mechanizatorów.

Grób Emilii Plater na cmentarzu w Kopciowie

Emilia Plater, bohaterka Powstania Listopadowego, ur. 13 listopada 1806 r. w Wilnie. Rodzicami jej byli Anna z von Mohlów i hrabia Franciszek Ksawery Plater.
Matka Emilii, Anna Platerowa była kobietą wykształconą. W roku 1815 między rodzicami Emilii doszło do ostatecznego spięcia, bo ojciec prowadził hulaszczy tryb życia, po którym matka opuściła wileński dom, zabierając córkę. Obie zamieszkały w majątku wuja Emilii i ciotki Izabeli Zyberek-Plater w Liksnie koło Dyneburga. Emlia wychowywała się od 10 roku życia i pobierała nauki razem z chłopcami, dużo czytała, wielkie wrażenie wywarły na niej dzieje Joanny D'Arc, którą starała się naśladować.Otrzymała staranne wychowanie. Pisała poezje, śpiewała, rysowała. Uprawiała fechtunek, konną jazdę, myślistwo, dużo podróżowała.
W latach 1824-1829 Emilia dużo podróżowała zarówno po Inflantach jak po Litwie i Białorusi. Odbyła podróż do Warszawy, Częstochowy i Krakowa. O rękę Emilii starał się bardzo bogaty Rosjanin - inżynier, który budował warownię u jej krewnych w Krasławiu. Emilia jednak odmówiła. Jej decyzja wypłynęła z głębokich uczuć patriotycznych, a ponadto kochała innego mężczyznę. Był nim baron Delwing, młody kapitan inżynierii.
W roku 1830 zmarła jej matka. W1830 roku 29 listopada w Warszawie wybuchło powstanie. W grudniu wieść o tym dotarła z Warszawy do Wilna. Dopiero w maju 1831 r. na polecenie rzędu wyruszył na Litwę generał Dezydery Chłapowski i generał Antoni Giełgud. Pierwsze walki stoczyli powstańcy na Żmudzi.
Na wieść o rozszerzającym się powstaniu Emilia Plater obcięła swoje długie włosy, kazała sobie i swej towarzyszce Marii Prószyńskiej (obie przyjaźniły się od dawna) uszyć stroje męskie. Uzbrojona w pistolety i sztylet wyruszyła aby walczyć w powstaniu. Zorganizowała swój oddział i 30 marca 1831 r. wraz ze swym hufcem zajęła stację Dangiele. Po zwycięskiej potyczce 2 kwietnia stoczono także zwycięską walkę pod Ucianami. Wraz z oddziałem wyruszyła w stronę Dyneburga, po drodze dołączali wciąż ochotnicy. 4 kwietnia E. Plater jako przywódca oddziału powstańczego zdobywa miasteczko Jeziorosy.
Oddział Platerówny - po jeszcze talku stoczonych bitwach w dniach od 20 kwietnia do 4 maja - rozproszył się, a ona sama dotarła do oddziału Karola Załuskiego i brała udział w bitwie pod Prestowianami.

Pamiętnikarskie świadectwa przyznają, że pełniła służbę bardzo poważnie. Kiedy rozbita partyzantka K. Załuskiego podzieliła się na mniejsze grupy, Platerówna trafiła do oddziału strzelców wiłkomirskich i wraz z Konstantym Parczewskim brała udział w potyczce pod Mejszagołą. 5 czerwca gen. Chłapowski mianował ją honorowym dowódcą 1 kompanii 25 pułku piechoty liniowej, formowanego na Litwie.
Po klęsce gen. Antoniego Giełguda pod Wilnem, E. Plater postanowiła przedzierać się ku Warszawie w towarzystwie Raszanowiczówny (również uczestniczki powstania) i kuzyna Cezarego Platera. W drodze rozchorowała się i przebywała we dworze Ignacego Abłanowicza w Justianowie w pow. sejneńskim. Ukrywano ją jako bonę pod nazwiskiem Korawińskiej.
Zmarła w Justianowie 23 grudnia 1831 r., a zwłoki jej zostały przewiezione do Kopciowa i złożone na miejscowym cmentarzu. Kopciowo leżało w byłym powiecie sejneńskim przy trakcie do Grodna i wchodziło w skład dóbr prywatnych należących wówczas do Abłamowiczów. (Obecnie tuż za granicą Litwy w Kapčiamiestis). Mogiła istnieje do dziś. Śmierć Emilii Plater opisał Adam Mickiewicz:

Z rannym świtem dzwoniono w kaplicy;
Już przed chatą nie było żołnierza,
Bo już Moskal był w tej okolicy.
Przyszedł lud widzieć zwłoki rycerza,
Na pastuszym tapczanie on leży -
W ręku krzyż, w głowach siodło i burka,
A u boku kordelas, dwururka.
Lecz ten wódz, choć w żołnierskiej odzieży,
Jakie piękne dziewicze ma lica?
Jaką pierś? - Ach, to była dziewica,
To Litwinka, dziewica-bohater,
Wódz Powstańców - Emilija Plater!

(Adam Mickiewicz, Śmierć pułkownika)

Pochowana pod nazwiskiem „Zielińska”. Kilkanaście lat po śmierci miejscowy proboszcz kazał napisać na pomniku jej prawdziwe nazwisko.

Pomnik Emili Plater (ur. 13.12.1806 r. - zm. 23.12.1831 r.) w miejscu jej zranienia przez patrol rosyjski. Napis: "Emilija Hrabianka Plater tu spoczywa". Na drugiej stronie pomnika napis: " Zeszła w Bogu d. 23 grud. 1831". Kapciamiestis (Kopciowo) przy zbiegu ul. Mechanizatorów i ul. Wiesieju.

 

ROTNICA

Rotnica - niegdyś wioska dziś dzielnica Druskienik. Znajduje się przy drodze z centrum Druskienik na Wilno i Kowno. Grób Jana Czeczota (1796-1847) na cmentarzu w Rotnicy. Czeczot to polski poeta, tłumacz, etnograf, przyjaciel Adama Mickiewicza, sekretarz Towarzystwa Filomatów.

Aby dojechać na grób Czeczota należy wyjechać z centrum Druskienik ul. Ciurliono g. w kierunku na Wilno. Po przejechaniu ok. 1600 ma skręcić w w prawo w ulicę Ratnycios g. Po pokonaniu 600 m dojeżdżamy pod kościół i cmentarz. Grób Jana Czeczota znajduje się na prawo od kościoła.

 

100 km do Solecznik

TROŚNIKI (lit. Trasnykai)

Tu tu, 11 marca 1938r., na ówczesnej granicy polsko litewskiej został postrzelony Stanisław Serafin, żołnierz Korpusu Ochrony Pogranicza, który następnie, pozostawiony przez Litwinow bez pomocy medycznej, zmarł. Była to prawdopodobnie pogoń za przemytnikiem. Incydent ten został wykorzystany do przedstawienia ultimatum Litwie. Ultimatum przyjęte przez władze litewskie, doprowadziło do nawiązania stosunków dyplomatyczych między oboma państwami. Stanisław Serafin (1914-1938) pochodził z Dzikowca (dziś woj. podkarpackie). Pochowany został w Marcinkańcach ale w rodzinnym Dzikowcu odsłonięto jego pomnik.

 

65 km do Solecznik

ORANY

 

 

4-metrowa kolumna z betonu zwieńczona figurą orła. Na obelisku widniał napis w języku polskim - „Bohaterom Ziemi Wileńskiej, poległym w obronie Ojczyzny - obywatele" stała na dziedzińcu kościoła parafialnego pod wezwaniem św. Michała Archanioła w Oranach (fot. M. Paluszkiwicz - Kurier Wileński

7 sierpnia 2005 r. wyburzono pomnik upamiętniający polskich żołnierzy poległych w latach 1919-1923. Wcześniej, 16 czerwca 1995 r., samorząd rejonu orańskiego zwrócił się do Ambasady RP w Wilnie z prośbą o wyrażenie zgody na przeniesienie 14 grobów żołnierzy polskich i 4 grobów osób nieznanych z terenu cmentarza przykościelnego na cmentarz miejski. W lipcu 1995 r. Ambasada RP w Wilnie wyraziła zgodę na przeniesienie grobów polskich żołnierzy, jednakże pod dwoma warunkami: że wszystkie groby zostaną odtworzone w poprzednim stanie na cmentarzu miejskim oraz zostanie tam też przeniesiony pomnik w kształcie kolumny stanowiący integralną część istniejącego cmentarza. Władze miasta zaakceptowały te propozycje i 30 września 1995 r. odbyło się przeniesienie prochów żołnierzy. Tymczasem pomnik-kolumna został zburzony i jak do tej pory nieodbudowany. Zniszczenie kolumny usprawiedliwiano jej złym stanem technicznym i rzekomym brakiem wartości

Orany, zdobyte przez Wojsko Polskie w kwietniu 1919r. 15-16 lipca 1920r. Weszli bolszewicy. 6 sierpnia sowieci przekazali je Litwinom, którzy przejęli Orany 27 sierpnia 1920.

3 października 1920r. wojsko polskie przeprowadziło atak na Orany, zdobyło miasteczko, stację kolejową i pociąg pancerny.

W walkach o Orany zginęli:

Dobrowolski Zygmunt – kpr. sztab.1.dyw. lit. biał. pl. 16.VII.1920 Orany (w walkach z bolszewikami),

Łowicki Kazimierz – kan. 3.p.a.p. pl. 2.X.1919 Orany (w walkach z Litwinami),

Krajewski Wacław – 205.p.p. pl. 3.X.1920 (walkach z Litwinami),

Michalak Bronisław – szer. 205.p.p. pl. 5.X.1920 Orany (w walkach z Litwinami),

Matejko Władysław – strz. kowień.p.strz. zm.ch. 2.I.1920 Orany. (zmarł),

Szarszon Michał (na krzyżu błędnie – Szarow) – , strz. lidzk:i p. strz. pl. 15.VII.1920, Orany.(w walkach z bolszewikami),

Bukenas Ignacy (na krzyżu błędnie – Bukinas)- szer. 205.p.p. pl. 3.X.1920 Orany. (w walkach z Litwinami),

Stańczak Tadeusz – , szer. 205. p. p. pl. 3.X.1920, Orany. (w walkach z Litwinami),

Chrzanowski Aleksy – szer. 205.p.p. pl. 3.X.1920 Orany.(w walkach z Litwinami).

Czterech Nieznanych żołnierzy.

Czterech żołnierzy z 23 Batalionu Korpusu Ochrony Pogranicza „Orany” – (Baon KOP „Orany”), którzy zginęli z pogranicznych potyczkach z Litwinami 25 lutego 1923r.: Chodżko Wasyl, Giżycki Stanisław, Czarnecki Jan, Dziedzic Wojciech.

 

54 km do Solecznik

Kilka kilometrow za Oranami  i Miejscowościa Barcie drogowskaz  w jęz. litewskim: Dubicze 21 km. nalezy skręic  w prawo i przez Panocze Montaty docieramy do Dubicz. Kościół we wsch. stronie miejscowości. Za kościołem cmentarz z odnowionymi mogiłami AK-owców.

DUBICZE (Dubičiai)

Wieś w gminie Koniawa rejonu orańskiego. Znana z historii z boju i klęski powstanców styczniowych dowodzonych przez Ludwika Narbutta 5 maja 1863r..

 

Dubicze - pomnik powstańców styczniowych i Narbutta (fot. Zbigniew Kononowicz)

Nazwiska poległych powstańców:

Narbutt Ludwik, Naczelny Wódz Powstania Narodowego na Litwie
Brzozowski Aleksander Dr.
Brzozowski Franciszek
Gremza Kazimierz
Hubarewicz Stefan
Jodko Stanisław
Kraiński Leon, adiutant
Pokempinowicz Józef
Popławski Włodzimierz
Skirmunt Tomasz
Taraszewicz Stanisław
Żukowski Władysław
Adam X /nieznany/

 

Mogiły żołnierzy Armii Krajowej w Dubiczach (fot. Zbigniew Kononowicz)

Pochowani żołnierze VI Wileńskiej Brygady AK, którzy polegli wiosną 1944 roku w walkach z litewskimi formacjami policyjnymi oraz żołnierze zgrupowania AK „Puszcza”, którzy walczyli z oddziałami NKWD w sierpniu 1944 roku. Szczątki żołnierzy przez wiele lat znajdowały się w miejscu, gdzie biegła droga, przed 7 laty udało się je ekshumować i godnie pochować. Krzyże odnowiono i cmentarzyk uporządkowano w sierpniu 2013r.  wysiłkiem Stowrzyszenia Odra - Niemen.

Napis na pomniku: „Żołnierzom VI Samodzielnej Wileńskiej Brygady AK poległym 7 maja 1944 roku w walce z oddziałami nazistowskich okupantów oraz żołnierzom Zgrupowania AK Puszcza poległym 19 sierpnia 1944 roku w walce z oddziałami NKWD: kpr Władysławowi Śmilginowi ps. „Sunim”, kpr. Krzysztofowi Stecewiczowi ps. „Marian”, strz. Czesłwowi Wolnemu, strz. Przemysławowi Mickiewiczowi ps. „Karo” oraz sześciu innym nieznanym z imienia i nazwiska. Oddali życie za ojczyznę – cześć ich pamięci. Rodacy”

54 km do Solecznik

KOWALKI

Kowalki - w tej miejscowści zginął legendarny dowódca por. Jan Borysewicz "Krysia" (fot. Zbigniew Kononowicz)

 

 

RAKUCINISZKI (Boża podszewka)

"Boża podszewka"  - piętnastoodcinkowy serial telewizyjny oparty na powieści Teresy Lubkiewicz-Urbanowicz. Film przedstawia dramatyczne losy Marii Jurewiczówny oraz jej rodziny, mieszkańców Wileńszczyzny z początku XX wieku. Autorzy żywo i barwnie odmalowują obyczajowy pejzaż tamtych stron: podupadłe dworki, zubożałych, schłopiałych szlachciców i ich bogatych, mieszczańskich krewnych, wiejskich parobków i folwarczne dziewki, a wreszcie wszelkiej maści odmieńców: rozmaitych nawiedzonych i filozofów, znachorów i zamawiaczy, lecz również tych z pozoru normalnych, lecz "inaczej urodzonych", tak właśnie jak główna bohaterka, wciąż przez to odrzucanych, ośmieszanych i niekochanych. Akcja serialu rozpoczyna się w 1900 r. wraz z narodzinami najmłodszego dziecka Marii i Andrzeja - Marysi, a kończy w październiku 1945 r., kiedy to z Wileńszczyzny wysiedlono ostatnich Polaków.

Akcja osadzona w realiach nieistniejącego już zaścianka Rakuciniszki - obecnie teren Republiki Białoruskiej. Zaścianek Rakuciniszki położony był ok. 12 km na zachód od Ejszyszek. Dziś nieistniejący. Na Wileńszczyźnie nie było zaścianka o nazwie Juryszki - natomiast w rejonie Ejszyszek było kilka miejscowości o nazwie Jurszyszki.

 

 

Soleczniki na mapie Litwy