Rejon Solecznicki

Opublikował Mieczysław on wt., 11/24/2009 - 20:29

Rejon Solecznicki - kraina o niezwykłej urodzie, wspaniałych krajobrazach, ciekawych zabytkach, osobliwościach przyrodniczych.

Jak tu trafić: Republika Litewska, Wileńszczyzna,  rejon położny w odległosci 20- 50 km na południe od Wilna, w stronę granicy z Republiką Białoruś.
Malownicze jeziora, rozległe masywy leśne, liczne strumienie i kapryśna rzeka Mereczanka, słynna Republika Pawłowska księdza Pawła Brzostowskiego, ale też słynny i kontrowersyjny Oluczek - Cudownik, Dziewieniski Park Regionalny, rezerwaty przyrody, czysta woda i powietrze, gościnni ludzie. Czegóż więcej potrzeba spragnionemu kontaktu z naturą człowiekowi? W Solecznikach bywał Adam Mickiewicz, w Jaszunach Juliusz Słowacki, mieszkali tam Śniadeccy i Balińscy, w powstaniu listopadowym w Puszczy Rudnickiej walczył Wincenty Pol, tereny te znał jak swoje Józef Mackiewicz, badania archeologiczne prowadzili - w różnych okresach - Władysław Syrokomla i Wandalin Szukiewicz, pod Turgielami w Andrzejowie mieszkał gen. Lucjan Żeligowski a w 1919 roku w okolicy działali słynni ostatni zagończycy, bracia Dąmbrowscy.
W Taboryszkach wikariuszem był błogoslawiony ks. Michał Sopoćko, duchowy przewodnik późniejszej świętej Faustyny ... W Małych Solecznikach przyszedł na świat mistrz olimpijski Władysław Kozakiewicz, który w 1980 roku wykonał na olimpiadzie w Moskwie słynny gest... W wileńskiej konspiracji, na obszarach dzisiejszego rejonu walczyli: Bernard Ładysz, Emil Karewicz, Ryszard Kiersnowski, Paweł Jasienica, Zbyszko Siemaszko, Tadeusz Konwicki i Jerzy Widejko "Jureczek"- najmłodszy partyzant Wileńszczyzny. Tu ukrywał się przed Niemcami Ludwik Sempoliński... Tu łowczym był Włodzimierz Korsak autor "Roku myśliwego"...

   Tu w 1944r., po usunięciu administracji litewskiej,  funkcjonowały Republika Turgielska i Republika Dziewieniska, czyli tereny całkowicie opanowane przez żołnierzy Armii Krajowej. Mieszkańcem wioski położonej na terenie dzisiejszego rejonu był profesor Witold Staniewicz, minister w rządzie II Rzeczypospolitej, a także ks. prałat Józef Obrembski. Mereczanka i jej dopływy to pierwowzór Issy Czesława Miłosza, który tu razem ze swoim ojcem polował. Późniejszego noblistę przyjmowano w jaszuńskim dworze kwaśnym mlekiem z kartoflami, a wszystko to  pod nieobecność właścicieli  - Sołtanów.... Tematów do swoich reportaży poszukiwał Melchior Wańkowicz... w Jaworowie mieszkała rodzina Wędziagolskich...

W dziejach tej ziemi zapisali się chlubnymi zgłoskami zarówno Litwini jak i Polacy. Dzisiejsze oblicze rejonu to historyczne dziedzictwo obu tych nacji. Wspólne budowanie, wspólna walka, a czasem sąsiedzkie swary i kłótnie, wracające niekiedy cichym echem. Ale przede wszystkim wspólna przyszłość, której nie da się tworzyć bez wzajemnej życzliwości i zrozumienia. Prawie 80% mieszkańców rejonu stanowią Polacy - potomkowie rodów żyjących w Rzeczypospolitej Obojga Narodów. Dziś Polacy kultywują dawne tradycje, obyczaje, nie zapominając o swej polskości, służą jak mogą najlepiej swojej Ojczyźnie Litwie. Rejon solecznicki to obszar, gdzie przenikają kultury wielu narodów: Polaków, Litwinów, Białorusinów, Rosjan, Cyganów, Karaimów, kiedyś jeszcze Żydów… Rejon solecznicki posiada duże, słabo jeszcze wykorzystywane walory turystyczne. Dotyczy to zwłaszcza tak popularnej agroturystyki.
     W ciągu 14 lat na Wileńszczyźnie byłem ponad 50 razy. Prawie zawsze w Wilnie i w Solecznikach. Spotykałem na swoim szlaku życzliwych ludzi, interesujących, od których zawsze coś ciekawego mogłem się dowiedzieć. Przed napisaniem książki o Dziewieniszkach byłem tam kilka razy ale i tak nie ustrzegłem się błędów. W wypadku zamierzanej pracy o  dorzeczu Mereczanki mam nadzieje, że będzie ich jeszcze mniej – ale pewnie się zdarzą. Lubię jeździć po opisywanym terenie. Podczas wycieczek na Wileńszczyznę tak dobieraliśmy letnie terminy aby koniecznie trafić na odpust w Turgielach, porozmawiać z księdzem Józefem Aszkiełowiczem,  mieszkańcami Turgieli i znajomymi. Odwiedziłem  też Taboryszki, byłem u Anny Krepsztul, dla której malarstwo było całym światem, wielokrotnie chodziłem wśród ruin Pawłowa. Były też spacery w jaszuńskim parku, a  z Henrykiem Danulewiczem odwiedziłem Michnowo. Tam siostry zakonne częstowały nas postnym skromnym posiłkiem – był wtedy post u prawosławnych ale ten smak chleba z ich wypieku... Luba Grigorjewna Kłusowa zaprosiła nas na ucztę którą pamiętam do dziś. Wielokrotnie bywaliśmy w niezwykle gościnnym domu Sworobowiczów, nad Mereczanką, w Jaszunach. Jaszuny, Jaszuny... Wizyty u Państwa Jankowskich i wielogodzinne dyskusje o tutejszych Polakach...

       Mieszkańców Jaszun zastanawiało czego szukam na Popowej Górze w Zacharyszkach. Potem byliśmy w lesie koło wioski Gaj, w miejscu gdzie hitlerowcy dokonali mordu ponad 500 Żydów. Wilkiszki to Tamara Furso, oczekująca nas na schodach dawnego dworu Dmochowskich, potem szkoły, dziś już niestety nieczynnej. Dworek w starym parku nad Mereczanką, wijącą się meandrami wśród pól, lasów i niewielkich wiosek, nieźle zachowane budynki dawnego folwarku. Zawsze interesowały mnie takie małe cmentarze wiejskie, rodzinne, Wileńszczyzny których jeszcze sporo zachowało się do naszych czasów. Ten najsłynniejszy, w Jaszunach i te rozsypujące się na naszych oczach. Ksiądz Szymon Wikło mówi, że tylko w jednej parafii ma ich ponad dwadzieścia… Pamięć rodzinna osłabła a zbiorowa się nie wytworzyła albo jest mizerna… Rozsypujące się dworki i budynki gospodarcze… Słynna Republika Pawłowska – zachcianka, eksperyment czy tylko kaprys arystokraty? Dziś ruiny dogorywają, padają łupem szabrowników, skazane na łaskę i niełaskę nowego właściciela gruntu... Rodzina Umiastowskich i olbrzymie latyfundia, jeszcze wcześniej posiadłości RadziwiłłówChodkiewiczówMianowskich, WagnerówWażyńskichLackich... 
        Pośród licznych wędrówek, jakie odbyłem po Wileńszczyźnie kilkakrotnie udało mi się zobaczyć Dziewieniszki i okolice. Same Dziewieniszki pięknie położone, na niewielkim wzgórzu, szemrząca cicho Gawja, płynąca uparcie na południowy wschód, do Niemna, który już płynie dokładnie w przeciwnym kierunku – są jedną z ostatnich oaz ciszy w tej części Europy. Kilka kilometrów dalej i mamy granice dwóch światów – tego nowego brukselskiego i starszego, postmoskiewskiego. Już sama wyprawa jest interesująca - nie opuszczamy granic Republiki Litewskiej a na drodze zatrzymują nas pogranicznicy i prowadzą dość szczegółową kontrolę graniczną. Rzut oka na mapę i wszystko jasne, jesteśmy na drodze do Dziewieniszek a w tym miejscu przewężenie to tylko nieco ponad dwa kilometry. Na lewo, na prawo, kilkanaście kilometrów przed nami - Białoruś. Granica taka „prawdziwa”, na wielu odcinkach ogrodzona, pas ziemi niczyjej, co jakiś czas bronowany. Liczne patrole i wieże obserwacyjne. Proszę mi wierzyć - dziewieniskie ulice, za wyjątkiem jednej, zaprowadzą Was na granicę. Tylko ta jedna zaprowadzi do Solecznik. Kto mieszka na tych ziemiach, dlaczego tak a nie inaczej wygląda granica, jakie są warunki podróżowania? Kto spowodował, że mamy do czynienia z takim dziwolągiem? Oto Ejszyszki, najbardziej polskie z polskich miasteczek. Klikusetletnia historia i położenie zawsze na szlaku łączącym Kraków i Warszawę z Wilnem...
       Ziemia przesycona historią, i polskimi akcentami, także tragicznymi, szczególnie w latach II wojny światowej. Oto w Puszczy Rudnickiej powstańcy styczniowi, rozbrojenie żołnierzy Armii Krajowej biorących udział w operacji "Ostra Brama", część Sowieci zamknęli w słynnych Miednikach Królewskich by deportować ich na nieludzką ziemię.. A przecież walczyli o Wilno, ale walczyli przeciw wrogom, również sowieckiej Rosji! Potem ewakuacja, do pojałtańskiej Polski.. przebijajc się z Polski do ...Polski! Ilu naprawdę opuściło Wileńszczyznę nie dowiemy się nigdy. Pozostały cmentarzyki, pomniki, krzyże, zatarte zębem czasu już bezimienne mogiły..
      Litwini piszą o ziemiach wileńskich jako o „okupowanych przez Polskę”.  Tak oto Polacy, absolutnie dominujący w tym czasie na Wileńszczyźnie, „okupowali” swoją Ojczyznę (sic!). Dziś Polacy dominują we władzach rejonu wileńskiego i solecznickiego, chcą być i są u siebie. Mają problemy z odzyskiwaniem swej i przodków ziemi, z pisownią bazwisk, Litwini bezpardonowo niszczą polską oświatę. To Wilniucy nie opuścili rodzinnej ziemi.. tylko Polska od nich odjechała. Pochylmy się nad tym problemem by nie podzielili losu Polaków z Kowieńszczyzny i Laudy. Dochodzi do napięć i zadrażnień. Długa droga do zrozumienia, jeszcze dłuższa do pojednania. Każdy wyłuszcza swoje racje, przewagi  a przecież jak powiedział Józef Mackiewicz - tylko prawda jest ciekawa...